To jesienna odsłona cyklu rowerowych zmagań, które od lat przygotowuje kolarski klub sportowy wraz ze szkołą nr 2 w Gostyniu. Otwarte zawody odbyły się na terenie OSiR w Gostyniu, wykorzystano do tego jedno ze sportowych boisk, a przeznaczone były dla uczniów szkół podstawowych z gminy Gostyń, a nawet z sąsiednich - od najmłodszych do najstarszych.
Rywalizacja odbyła się w kategoriach wiekowych i miała charakter wyścigu terenowego. Były to zawody w formie wysiłkowej. Uczestnicy startowali w grupie, niczym kolarze, jednak nie liczył się czas, a wygrywał ten, kto pierwszy dotarł na metę, bezbłędnie pokonując wyznaczoną trasę.
Frekwencja nie zachwycała. Wśród zapisanych uczestników, którzy stanęli do wyścigu przeważali uczniowie młodszych klas szkół podstawowych. Zabrakło np. ósmoklasistów. Dyrektor szkoły nr 2 i jednocześnie trener gostyńskich kolarzy - Waldemar Minta ma na ten temat swoją teorię.
Starsi uczniowie mają problemy, żeby poddać się takiej rywalizacji. Młodsze dzieci są odważniejsze. Młodzież ma chyba już pewne kalkulacje swoich sił i szybko się poddaje. Być może starsi uczniowie kiedyś spróbowali rywalizacji i się nie liczyli słabo im poszło, to już drugi i trzeci raz nie podchodzą. Dzisiejsza młodzież, powiedziałbym, jest chyba bez charakteru, bez woli walki w stylu: nawet jak mi nie poszło, to jednak stać mnie na to, podejmę kolejną próbę. Początkowo mieliśmy pełną obsadę, starsi uczniowie zapisywali się i startowali. Jednak, kiedy przegrywali, nie dali rady, szybko się poddawali. Chyba przyzwyczaili się do życia w komforcie, a wysiłek wiąże się z pewnym bólem. W takim razie są mniej odporni i przyzwyczaili się do życia w komforcie - stwierdził Waldemar Minta, założyciel i prezes KKS Gostyń.
Młodsi zawodnicy zgłosili się na zawody z kibicami, którymi najczęściej byli rodzice. To oni motywowali i zachęcali do wyścigu. Każdy zawodnik,niezależnie od miejsca w tabeli otrzymał nagrodę.
Komentarze (0)