Do groźnej sytuacji doszło 24 września, przed południem, podczas pracy maszyny na polu, pomiędzy Czachorowem a Sikorzynem. Ogień pojawił się w okolicy silnika, powstało zadymienie. Kierowca, który zauważył pożar, próbował ratować maszynę na własną ręke. Jednak widząc, że sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna, a ogień rozprzestrzenia się na kolejne elementy pojazdu i nie można nad tym zapanować, ostatecznie na pomoc wezwał straż pożarną.
Do akcji zadysponowano zastęp z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Gostyniu. Strażacy ugasili pożar.
- Podali jeden prąd wody. Po ugaszeniu strażacy sprawdzili kamerą termowizyjną, czy nie powstały inne zarzewia ognia. Nie stwierdzono ich i na tym działania straży zakończono - relacjonuje mł. kpt. Piotr Łoniewski, dyżurny na stanowisku kierowania komendanta powiatowego PSP w Gostyniu.
Gęsty dym widać było z daleka, na miejsce przybył także patrol policji. Podczas pożaru w polu nikt nie ucierpiał. Ogień pozostawił zniszczoną maszynę rolniczą.
- Spaleniu uległ przód ciągnika, tam gdzie znajduje się silnik. Nadalona o osmolona jest też kabina. Pożar częściowo zniszoczył instalację elektryczną - mówi mł. kpt. Piotr Łoniewski, dyżurny Komendy Powiatowej PSP w Gostyniu.
Z raportu straży pożarnej wynika, że ewentualną przyczyną pożaru mogła być awaria instalacji elektrycznej ciągnika. Właściciel oszacował straty na około 4 tys. zł.
Komentarze (0)