reklama

Oczyszczali kanalizację sanitarną - niewiarygodne, co znaleźli w rurach. To były nie tylko zwierzęce jelita

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Oczyszczali kanalizację sanitarną - niewiarygodne, co znaleźli w rurach. To były nie tylko zwierzęce jelita - Zdjęcie główne
Autor: Adobe Stock

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościTo jest taka nasza smutna rzeczywistość - nic zaskakującego: podpaski, pieluchy, wszystko, co przez toaletę przejdzie, można znaleźć w kanalizacji sanitarnej  - to konkluzja pracowników MZWiK w Strzelcach Wielkich. Tego rodzaju odpady, a nawet gruz czy zwierzęce jelita do rur wrzucają „pomysłowi” ludzie, którzy (najczęściej świadomie) zapominają, że system służy do odprowadzania ścieków bytowych, z budynku do sieci miejskiej kanalizacji sanitarnej i dalej do oczyszczalni. Za to użytkownicy traktują kanalizację, jak... podręczny śmietnik.
reklama

- To już dla nas nie jest zaskakujące, ale chociażby dzisiaj na przepompowni w Babkowicach wyciągnęliśmy po kolei, 5 szmat – za każdym razem kiedy włączyliśmy pompę, trzeba było wszystko wstrzymywać i wyciągać kolejną, która zapychała urządzenie – opowiada jeden z pracowników MZWiK w Strzelcach Wielkich, odpowiedzialnych za oczyszczanie i udrażnianie rur kanalizacyjnych w gminach, które należą do Związku.

Podczas czyszczenia studzienek kanalizacyjnych, wpustów ulicznych, osadników, wychodzi na jaw, co kryje się w instalacji. Podpaski, tampony, pieluchy (pieluchomajtki), nawilżane chusteczki do rąk czy odkurzania powierzchni, bluz z polaru czy mopów – pracownicy odpowiedzialni za udrażnianie rur znajdują w grupie zapychaczy, którą można nazwać  „wszystko, co przez toaletę przejdzie”. Właściciel jednej z firm prywatnych, który od lat usuwa awarie i czyści rury kanalizacyjne na prywatnych posesjach, między innymi w gminie Krobia pamięta czasy, kiedy prace przy czyszczeniu osadników wykonywano ręcznie, można było znaleźć protezy, okulary, telefony komórkowe (małe Nokie). Niekiedy trafiła się złota obrączka. 

reklama

- Do pewnego momentu tego rodzaju śmieci przepływają przez rury kanalizacyjne. Ale nadchodzi moment, kiedy otrzymujemy sygnał o awarii urządzeń na przepompowni. Wówczas dysponujemy ekipę, musimy sprawdzić co się stało, usunąć usterki i ponownie uruchomić urządzenia – wyjaśniają pracownicy z MZWiK w Strzelcach Wielkich.

Na przepompowni działają naprzemiennie 2 pompy jeśli jednak jedna i druga zostaną zapchane na przykład przez pieluchomajtki, które ktoś bezmyślnie wrzucił do toalety, to wówczas konieczna jest pomoc fachowców, z firmy z zewnątrz.

Koszt naprawy pompy kształtuje się w kwotach od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Bardzo często tego rodzaju „niespodzianki” w kanalizacji mogą uszkodzić wirnik lub tak zwane siodło pompy. Zepsuć może się każdy ruchomy element maszyny, przez zatłoczenie ścieków – wyjaśniają użytkownikom kanalizacji pracownicy zakładu wodociągów i kanalizacji w Strzelcach Wielkich.

reklama

Licząc na to, że mieszkańcy pójdą po rozum do głowy, przypominamy, że kanalizacja sanitarna to układ rurociągów, studni rewizyjnych i urządzeń, który zbiera ścieki bytowe z budynku i odprowadza je do oczyszczalni lub sieci zbiorczej. Z kolei ścieki bytowe to wszystko, co spuszczamy do zlewu, toalety, wanny i pralki – zawierają ładunki organiczne, detergenty i drobnoustroje, dlatego wymagają oczyszczenia przed trafieniem do gleby lub wody. Kanalizacja sanitarna ma swoją trasę ściągania, określony przekrój i nie służy do odbierania wody opadowej.

Z pewnością nie służy także do bezmyślnego upychania w niej odpadów komunalnych, które, po segregacji powinny trafić na swoje miejsce w kubłach na śmieci czy na PSZOK-u
Pracownicy zakładu wodociągów w Strzelcach Wielkich opowiadają o niespodziewanym "śmieciu", który wyłowili kilka lat temu z kanalizacji sanitarnej  w Krobi. Chodzi o  zwierzęce jelita. Do rur wpadają też inne resztki żywności, oleje silnikowe i kuchenne. Te ostatnie zwężają średnicę rury, przez to zmniejsza się przepływ ścieków. 

reklama

Warto wiedzieć, że sieć kanalizacji sanitarnej zbudowana jest z kolektorów. Można powiedzieć, że kolektory są przewodami, które prowadzą ścieki między odbiornikiem a oczyszczalnią.

Mamy harmonogram, jeździmy po danych ulicach i czyścimy kolektory, ale wiele jest akcji, które spowodowane są awariami urządzeń. Te z kolei powstają przez zator, zapchanie rur kanalizacyjnych, co występuje dość często. Wówczas można znaleźć w kanalizacji sanitarnej wiele różnego rodzaju śmieci – przyznaje Dariusz Szymański, prezes ZWiK w Gostyniu. 

Sznurki do snopowiązałek - utrapienie na wsi

W godzinach pracy rury kanalizacji sanitarnej sprawdzają, oczyszczają i udrażniają pracownicy ZWiK w Gostyniu. Po godzinach do akcji wkracza pogotowie wodno-kanalizacyjne, wyruszając na rozpoznanie przy zgłaszanych interwencjach i awariach na przepompowniach. Utrapieniem pracowników „wodociągów” na terenach wiejskich są sznurki do snopowiązałek, które splątane zawijają się wokół pomp do tłoczenia wody z zanieczyszczeniami i najczęściej powodują awarie.

reklama

- Problem są też wszelkiego rodzaju nawilżane chusteczki higieniczne. Zaprzyjaźniona firma wodociągowa zrobiła test. Nawilżany papier do higieny intymnej zamknęła w wodzie, w pojemniku w 2019 roku. Okazało się, że po kilku latach nadal się nie rozpuścił. Jeśli używamy takiego rodzaju artykuły higieniczne, należy wrzucić je do kosza na śmieci, a nie do toalety. Podobny problem jest z zielonym papierem do rąk, używanym w toaletach, w różnego rodzaju instytucjach – on również się nie rozpuszcza i powoduje uszkodzenie pompy – opowiada prezes.

Z chusteczkami nawilżanymi, z ktorych w rurach robi się "kołtun" mają problrem nawet ciśnieniowe przepychacze rur - głowica obrotowa nie jest w stanie tego rozerwać. Pracownicy muszą to zdejmować nożami, kiedy z kilku pozornie miękkich chusteczek robi się twardy kołtun.

Dodatkowym problemem, który z naciskiem wskazuje prezes ZWiK w Gostyniu jest podłączenie kanalizacji deszczowej do sieci sanitarnej. Jest to niezgodne z przepisami.

To powoduje zalewanie cesji przy intensywnych opadach. Jeśli ktoś ma rynnę włączoną do kanalizacji sanitarnej, przy ulewach kolektory czy przepompownie nie są w stanie odebrać płynącej w rurach wody. Nawzajem się zalewamy. Jeszcze takie sytuacje się zdarzają, co można wykryć podczas kontroli. Właściciele posesji tłumaczą: „a co tam ta jedna rynna szkodzi?”. Jednak jeśli na danej ulicy policzymy dwóch takich delikwentów, w całym Gostyniu wyjdzie tych podłączeń sporo. Często bywa tak, że sąsiada przez to zalewamy - wyjaśnia Dariusz Szymański.

Poleca zbieranie deszczówki, którą każdy z właścicieli posesji może wykorzystać do podlewania przydomowego ogrodu.

Resztki żywności przyciągają szczury

W myśl zasady, że "kanalizacja sanitarna to nie śmietnik", prezes zdecydowanie odradza wyrzucanie do toalety resztek żywności.

- To przyciąga szczury. Później mieszkańcy biją na alarm, że te gryzonie bytują w rurach kanalizacyjnych. Ale sami je tam zapraszamy, dokarmiając resztkami. Mają pożywienie za darmo, szybko się przystosowują i nie mają problemów z zadomowieniem - zaznacza prezes Szymański.

Nie ma kubła, jest studzienka kanalizacyjna

Pracownicy "wodociągów" na jednym z gostyńskich osiedli wyciągnęli duży szklany słoik.

- Zastanawiali się, jak ten przedmiot mógł się znaleźć w kanalizacji sanitarnej. Trudno, żeby w bloku, w pionie kanalizacyjnym ktoś to umieścił. Stąd przypuszczenie, że najprawdopodobniej wieko studzienki kanalizacyjnej zostało otwarte - mówi Darousz Szymański.

Najprawdopodobniej w ten sam sposób do rur trafia gruz budowlany, na przykład po remoncie, na który często można się natknąć w kanalizacji, w gminach, które obsługuje MZWiKW Strzelce Wielkie. 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo