reklama

Niesamowita katastrofa morska. Przygoda z Romanem Czejarkiem przy wyjaśnianiu przyczyn zatonięcia Heweliusza

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Niesamowita katastrofa morska. Przygoda z Romanem Czejarkiem przy wyjaśnianiu  przyczyn zatonięcia Heweliusza - Zdjęcie główne
Autor: Agata Fajczyk | Opis: Roman Czejarek o zatonięciu promu Heweliusz w Gostyniu

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościPonad trzy godziny trwało spotkanie mieszkańców Gostynia z Romanem Czejarkiem, dziennikarzem, autorem podcastu Polskiego Radia, przedstawiającego historię Heweliusza. Dziennikarz w gostyńskiej bibliotece „rozłożył” prom na części, wyjaśniając okoliczności jego zatonięcia Opowieść okraszona była prezentacjami i unikatowymi dźwiękami łączności radiowej.
reklama

W piątkowy wieczór 6 lutego gościem gostyńskiej biblioteki publicznej był Roman Czejarek - dziennikarz, prezenter oraz autor podcastu „Heweliusz. Prawdziwa historia”, przygotowanego dla Polskiego Radia.
Mieszkańcy, którzy zdecydowali się uczestniczyć w spotkaniu, nie mieli powodów do nudy nawet jeśli trwało ono ponad trzy godziny.

Przybliżył mieszkańcom Gostynia kulisy dziennikarskiego śledztwa

Gość specjalny gostyńskiej biblioteki opowiedział, jakie mogły być okoliczności największej morskiej katastrofy w Polsce po II wojnie światowej, przedstawił kulisy pracy załogi marynarskiej na promie w latach 90. XX wieku w Polsce. Jednak przede wszystkim przybliżył tajniki dziennikarskiego śledztwa - bo tak właśnie można nazwać pracę przy zbieraniu materiałów do podcastu.

reklama

Dlaczego dziennikarz zajął się tematem zatonięcia Heweliusza? Na to pytanie Roman Czejarek był przygotowany, gdyż jest najczęściej zadawane podczas spotkań. Od odpowiedzi zaczął swoją opowieść. Najbardziej oczywisty powód: polecenie szefa - prezesa Polskiego Radia, po tym, jak rozeszła się wieść, że platforma streamingowa Netflix przygotowuje serial na ten temat. Dziennikarz został wezwany „na dywanik” i w gabinecie usłyszał: „Zrób to, bo ty tam byłeś”. Podczas spotkania z mieszkańcami zdradził, że na pokładzie Heweliusza, ponad 30 lat temu, robił nagrania, reportaże. 

Do głowy by mi wówczas nie przyszło, że będzie to statek, który przejdzie do historii – powiedział Roman Czejarek.

Jako mlody dziennikarz miał dyżur w radiu

reklama

W podcaście wyjaśnia to bardziej szczegółowo. Jako chłopak ze Szczecina w styczniu 1993 roku był młodym reporterem Polskiego Radia. Pechowej nocy, gdy tonął prom, miał dyżur dziennikarski. Siedział w pokoju pełnym teleksów, bo tak wówczas przekazywano najpilniejsze informacje. Z drgającego teleksu odebrał pilną depeszę z Niemiec, z listą nazwisk.

- Znałem te nazwiska, zastanawiałem się po co ta lista? Jednak na końcu znajdował się zapisek: wstępna lista ofiar śmiertelnych zatonięcia promu Jan Heweliusz. Do dziś pamiętam ten moment. Już wówczas zadałem sobie pytanie - co poszło nie tak? - przyznał Roman Czejarek.

Od tamtej tragicznej nocy minęło ponad 30 lat. Jednak przyczyny zatonięcia statku wciąż nie do końca zostały wyjaśnione. Pozostały pytania, na które do dziś nie ma odpowiedzi.

reklama

- Dramatyczna noc i poranek 14 stycznia 1993 roku. Największa katastrofa morska w historii powojennej Polski. Na Bałtyku tonie prom Jan Heweliusz. Ginie kilkadziesiąt osób. Wtedy mówi o tym cały kraj, bo Polska jest w szoku. Po co płynęli, skoro była taka zła pogoda? - zastanawiał się - podobnie, jak w podcaście - dziennikarz.

Polska marynarka zlekcewazyła prognozy pogody z Niemiec

Biorące udział w spotkaniu osoby dowiedziały się, że prognoza pogody, na której opierał się kapitan Andrzej Ułasiewicz, planując kolejny rejs ze Świnoujścia do szwedzkiego portu Ystad, nic nie mówiła o rekordowym w swej sile sztormie, ale polska marynarka zlekceważyła przewidywania synoptyków z Niemiec. A ci ostrzegali o niebezpiecznej sytuacji na Bałtyku. 
Dziennikarz zdradził mieszkańcom Gostynia, dlaczego prom miał opóźnienie? 

reklama

- Z 4 pociągów, które mógł zabrać były tylko dwa, z kilkudziesięciu wagonów kolejowych, było tylko kilkanaście, podobnie z TIR-ami – było ich prawie o połowę mniej. Miał wolne miejsca, załoga nie czekała na żaden samochód, wszyscy kierowcy pojawili się na czas, nie było tam żadnej kontrabandy. O godzinie 21.00, kiedy miał wyjechać, prom był juz dawno załadowany, był ustawiony. Dlaczego nie wypłynął o czasie, co potem miało też dramatyczne konsekwencje? – to wyjaśniał dziennikarz.

Okazało się, że przyczyną niekoniecznie była zepsuta furta, zamykająca pokład. Rzeczywiście, w ramach oszczędności, zamiast odstawić statek do naprawy kazano prowizorycznie załatać uszkodzenie pracownikom z załogi, jednak działo się to w trakcie oczekiwania na prezesa firmy, która była właścicielem statku – załoga czekała na VIP-a, prezes miała wziąć udział w konferencji, w ważnych rozmowach biznesowych w Szwecji i koniecznie chciała płynąć promem towarowym Heweliusz.

- A może prom był rzeczywiście wadliwy? – zastanawiał się Roman Czejarek.

Dziennikarz odkrył, że Heweliusz kilka dni wcześniej sam wywrócił się w czasie załadunku w porcie. Podczas spotkania w Gostyniu wyjaśnił, dlaczego tak się stało. Poza tym odpowiedział na pytania: kto podczas dramatycznej nocy popełnił fatalny w skutkach błąd i czy można winą za zatonięcie obarczyć jedną osobę - kapitana? Dlaczego w tym samym sztormie, z czterech statków które feralnej nocy pływały pomiędzy Polską a Szwecją, przewrócił się tylko Heweliusz?

Kapitan, wzywając pomoc, nie potrafił podać dokładnie pozycji statku. Kapitanowie pozostałych statków, którzy odebrali sygnał SOS, dopytywali o to przez radio. Obecni na spotkaniu usłyszeli dokładnie nagrania.

- Kapitan Silesji – promu, który również płynął do Szwecji, mijali się kilka razy z Heweliuszem, z kapitanem tonącego promu rozmawiali ze sobą w języku polskim. Pozostali – Szwedka, Dunka, ale też Niemiec, nie rozumieli o czym mówią polscy kapitanowie. Podstawowy kolejny błąd, który zemści się na nich strasznie. Zaczynają między sobą mówić po polsku. Nikt ich nie rozumie. A przepisy mówią, że rozmawia się tylko po angielsku – mówił Czejarek. 

Skąd tyle ofiar? Przecież większość z załogi wydostała się z tonącego promu, dostała się na tratwy i zginęła, kiedy one były już w wodzie, gdy ratunek był dosłownie na wyciągnięcie ręki. 

Zakurzone, nagrane na taśmach fakty

Jak zauważył dziennikarz, napisano już kilka książek, powstały setki artykułów, powstał serial, ale zachowały się oryginalne nagrania sprzed lat - zakurzone. Nikt do nich wcześniej nie sięgał. Dochodzenie prowadzone przez Romana Czejarka, przygotowującego podcast  pokazało nową historię promu Heweliusz i ujawniło niewygodne, ale jednak nagrane  na taśmach fakty, archiwalne nagrania radiowe: rozmowy z ekspertami oraz świadkami zdarzewczesniej nie były emitowane.

Roman Czejarek podczas spotkania z mieszkańcami nie szczędził szczegółów i dzielił się zgromadzonymi zdjęciami, nagraniami rozmów w łączności radiowej. Otwarcie mówił o wrażeniach, domysłach, prezentował własne spostrzeżenia i dzielił się wspomnieniami. Sposób w jaki przedstawiał szczegóły ze swojej pracy niemalże umożliwił publiczności przeżycie toczącego się na potrzeby produkcji Polskiego Radia dochodzenia. Równie dużo wrażeń dostarczył opowiadając o okolicznościach samej katastrofy, której przyczyny dziś wciąż nie są do końca jasne. 14 stycznia 1993 roku zginęło 56 osób: 20 marynarzy i 36 pasażerów, w tym dwoje dzieci. Uratowano 9 osób.

Opowiadał o spotkaniach  i rozmowach ze świadkami katastrofy czy pracownikami firmy, dla której pracował prom. Przedstawiając szczegóły z pracy dotyczącej podcastu Polskiego Radia wzbudzał  niesamowite emocje u 80 osób, które z zaciekawieniem słuchały prelekcji w bibliotece. Rozmowa urozmaicona została zdjęciami oraz rysunkami technicznymi. Roman Czejarek, podobnie jak jego dokumentalne dzieło dla Polskiego Radia, zdobył serca gostyńskich słuchaczy. 

 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo