Tam dzieje się coś niedobrego. Wędkarze znaleźli śnięte ryby
Gołym okiem widać, że ze stawem w Brzeziu dzieje się coś niedobrego. Niedawno zbiornik był rewitalizowany. Jednak na przełomie lipca i sierpnia mieszkańcy, którzy są pasjonatami wędkowania, zauważyli tam bardzo dużą ilość śniętych ryb. Część z nich społeczność wsi usunęła na własną rękę, pomoc zaoferował jeden z mieszkańców. Żeby akwen oczyścić całkowicie, na miejsce dojechała ekipa skierowana przez gminę, która uprzątnęła pozostałe ryby.
Woda pozostała jednak zanieczyszczona, na całej powierzchni stawu pojawił się zielony nalot, uporczywy jest też smród, który unosi się nad wodą. To przykra sytuacja dla mieszkańców, którzy w ubiegłym roku, ratując staw, kupili i posadzili w nim rośliny wodne. Miały być "naturalną oczyszczalnią". Część z nich się przyjęła, ale poprawy jakości wody nie widać.
- Posadziliśmy rośliny wodne, zakwitły nawet lilie, ale to okazało się niewystarczające - stan wody nie uległ poprawie. Nadal jest ona silnie zanieczyszczona, a wygląd stawu wskazuje na utrzymujący się problem wymagający pilnej interwencji - mówi Izabela Dereszewicz, sołtys Brzezia.
Opady nie poprawiają sytuacji
Staw w Brzeziu to akwen przepływowy - z jednej strony woda wpływa do niego z rowu Brzezinka, a następnie płynie dalej. Obecnie rów jest całkowicie wyschnięty. Opady nawalne nie poprawiają sytuacji, a wysokie temperatury sprawiają, że woda w stawie praktycznie stoi.
Sołtys Brzezia przypuszcza, że brak dopływu świeżej wody może być jedną z głównych przyczyn zaistniałej sytuacji, chociaż nie jedyną. Wieś i okolice rowu Brzezinka to mnóstwo hektarów pól uprawnych. To również może mieć wpływ na stan zbiornika, do którego mogą trafiać na przykład nawozy spływające z okolicznych pól. Bez weryfikacji i badań nie warto spekulować, co doprowadziło do obecnej sytuacji i śnięcia ryb.
Mieszkańcy czekają na ustalenia służb
Izabela Dereszewicz zwróciła do gminy z prośbą o zakup i montaż urządzenia napowietrzającego wodę. Na podobnej zasadzie działają zarybione stawy na Pożegowie i w Czajkowie. Urządzenie, utrzymując tlen w wodzie na odpowiednim poziomie, mogłoby zapobiec kolejnemu śnięciu ryb. Do miejsca, gdzie znajduje się staw trzeba jednak doprowadzić prąd oraz odpowiednio zabezpieczyć całą instalację.
- Dlatego zwróciłam się do gminy, żeby sprawą zajęli się specjaliści i zbadali wodę - zaznacza Izabela Dereszewicz.
Do wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska w gostyńskim magistracie trafił wniosek o przeprowadzenie kontroli oraz ustalenie przyczyn pogarszającego się stanu zbiornika. O sytuacji poinformowano też inspektorów WFOŚ oraz Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie.
Być może dla ryb, żyjących w tak małym stawie (w którym wymiana wody następuje jedynie przy dużych ulewach), niekorzystna okazała się zarówno wysoka temperatura powietrza, brak opadów, ale też zanieczyszczona gnojowicą Brzezinka. Mieszkańcy czekają na ustalenia.
Komentarze (0)