Ten program doskonale sprawdził się w gminie
Program „Korpus Wsparcia Seniorów” doskonale sprawdził się w gminie Gostyń. "Opieka na odległość" ma na celu poprawę bezpieczeństwa seniorów i umożliwienie im samodzielnego funkcjonowania w miejscu zamieszkania. Pomocnym narzędziem okazały się teleopaski SOS, zwane inaczej "opaskami bezpieczeństwa" lub "opaskami życia" dla seniorów.
Nie ulega wątpliwości, że teleopieka staje się jednym z najważniejszych rozwiązań dla starzejącego się społeczeństwa. Seniorzy korzystający z projektu otrzymują dostęp do opasek życia, które monitorują m.in. tętno, ciśnienie krwi i poziom aktywności.
- Startowaliśmy od 50 opasek w pierwszym półroczu 2025 roku. Z dofinansowania pozostały nam pieniądze, ale też włodarze widzieli, że to dobra inicjatywa. Za ich zgodą otrzymaliśmy również dofinansowanie z budżetu gminy, dzięki temu ostatecznie objęliśmy opieką 110 starszych mieszkańców - przypomina Karina Mietlińska.
Zapotrzebowanie duże, dotacja bardzo niska
Pod koniec 2025 roku ośrodek pomocy społecznej postanowił zrobić rozeznanie w środowisku seniorów - chodziło o sprawdzenie czy teleopaski są jeszcze potrzebne. Jednak o tego rodzaju urządzeniach początkowo najwięcej wiedzieli mieszkańcy miasta.
- Spotkałam się w ratuszu z sołtysami. Wtedy poinformowałam, że jest możliwość otrzymania opaski bezpieczeństwa. Sołtysi bardzo dobrze się spisali, nagłośnili temat, informacja poszła w eter. Okazało się, że opieka na odległość cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem w całej gminie - wyjaśnia Karina Mietlińska.
W ramach programu „Korpus Wsparcia Seniorów”, gmina w imieniu MGOPS w Gostyniu złożyła wniosek o dofinansowanie sporej liczby teleopasek SOS.
- Niestety, dotację dostaliśmy bardzo niską - taką, że mogliśmy objąć dodatkowo wsparciem tylko 80 osób. Miejmy nadzieję, że skoro gmina widzi potrzebę, to radni będą dotować abonament i wspomagać tego rodzaju opiekę. Aktualnie jako ośrodek pomocy społecznej, mamy objętych opieką 190 starszych mieszkańców - mówi kierownik MGOPS w Gostyniu.
Karina Mietlińska podkreśla, że to jedna z lepszych form pomocy, która gwarantuje poczucie bezpieczeństwa.
- Jako ośrodek realizujemy to we własnym zakresie i opieka dla starszych mieszkańców jest zapewniona naprawdę w 110% - mówi kierownik Karina Mietlińska.
Formularz wypełnić zgodnie z prawdą. Nie stresować się. Poczekać
W czwartek, 16 lipca Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej zaprosił na spotkanie kolejną grupę mieszkańców. Wręczając im umowy do podpisania, wyjaśniono zasady poprawnego użytkowania urządzenia, które również zapisano na wręczanych formularzach. Tam również znajduje się numer telefonu do centrum technicznego.
- Gdyby coś działo się z opaską, nie byłoby słychać dobrze podczas rozmowy, śmiało można dzwonić - wyjaśniała Natalia Miler, pracownik socjalny MGOPS.
Osoby, które odebrały opaski, zostały poinformowane, jak włączyć urządzenie oraz do czego służą poszczególne przyciski.
- Ten zegarek podaje 5 komunikatów: włączono i wyłączono zegarek. Informuje też o naładowaniu baterii. Najważniejszy komunikat z tego urządzenia brzmi: "włączono SOS" - tłumaczyła pracownica MGOPS w Gostyniu.
Seniorzy dowiedzieli się, czego można dowiedzieć się z ekranu teleopaski.
- Bateria wytrzymuje od 3 do 4 dni w zależności od użytkowania. Ładowanie zegarka trwa dwie, trzy godziny. Nie pobiera dużo prądu, więc śmiało można korzystać z zegarka, często nosić, najlepiej 24 godziny na dobę. Zdejmować tylko do kąpieli i do ładowania - wyjaśniała instruktorka.
Podczas spotkania użytkownicy teleopasek dowiedzieli się również, jak uruchomić SOS.
- Nie stresować się. Poczekać. Nie rozłączać się, tylko poczekać, kto się odezwie. Kiedy łączy się teleopaska - to z centrum medycznym, a nie od razu z zespołem ratownictwa medycznego - mówiły pracownice ośrodka pomocy społecznej.
Kierownik gostyńskiego ośrodka pomocy podkreśliła, że korzystne dla osób z teleopaską jest wypełnienie formularza umowy szczerze i zgodnie z prawdą.
- To bardzo ułatwia pracę dyspozytora w centrum medycznym - tam jest system, który zdalnie kontroluje noszącego teleopaskę. Dzięki temu wiedzą, na co zgłaszający choruje i szybko orientują się, jakiej pomocy w momencie zgłaszania dana osoba potrzebuje - mówi Karina Mietlińska.
Komentarze (0)