Strzelanina w Smogorzewie, akt oskarżenia i żal za działanie pod wpływem emocji
Do strzelaniny doszło w listopadzie 2025 r. przed posesją w Smogorzewie (gm. Piaski). Śledczy ustalili, że przed domem rusznikarza Łukasza W. przejechały, z niedużą prędkością, w kolumnie, cztery pojazdy. W jednym z tych samochodów znajdowali się czterej pokrzywdzeni.
- Po przejechaniu przed domem oskarżonego, pojazdy zawróciły w pobliskim lesie i ponownie skierowały się do zabudowań Łukasza W. Mężczyzna w tym samym czasie wsiadł do swojego samochodu i zaparkował go przed posesją - przedstawia Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Z jednego z nich wysiadł mężczyzna, po chwili zaczął się kłócić z rusznikarzem, ten sięgnął po broń. Łącznie oddał 14 strzałów. Koło domu i potem w trakcie pościgu za jednym z samochodów, który Łukasz W. zepchnął do rowu, ranne zostały dwie osoby. Śledczy wiedzieli, że przed domem rusznikarza było więcej osób, jednak ich personalia nie były znane.
W połowie kwietnia Prokuratura Okręgowa w Poznaniu poinformowała, że zakończono śledztwo w sprawie rusznikarza z Wielkopolski. 43-letni Łukasz W. został oskarżony o usiłowanie zabójstwa czterech osób. Nie przyznawał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw. Podczas przesłuchania wskazywał, że żałuje tego co się wydarzyło i chciałby cofnąć czas, ponieważ działał pod wpływem dużych emocji.
Proces miał się rozpocząć w lipcu, ale...
Prokuratura planowala rozpocząć proces w lipcu, pierwszą rozprawę wyznaczono dokładnie na 20 lipca. Do niej jednak nie doszło, gdyż oskarżony zmienił obrońców.
- Sprawa oskarżonego o usiłowanie zabójstwa czterech osób nie rozpoczęła się z przyczyn formalnych. Oskarżony ma nowego obrońcę, który musi i ma czas, aby zapoznać się z materiałem dowodowym, który prokurator przedstawił sądowi - informuje Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Zagadkowe okoliczności i drugie dno sprawy
Okoliczności dotyczące strzelaniny od samego początku wyglądały zagadkowo. Podczas przesłuchania tuż po zdarzeniu, przedsiębiorca przyznał się do użycia broni, na którą miał pozowlenie, ale wyjaśniał, że czuł się zagrożony. Twierdził, że działał w obronie koniecznej przed mężczyznami, którzy podjechali pod jego posesję. Strzały miał oddawać "w górę i w nogi”. Twierdził też, że nie znał osób obecnych przy zdarzeniu, nie miał pojęcia, dlaczego zjawili się na posesji. Jednak ruszył za nimi w pościg samochodem. Ostatecznie linia obrony, którą przyjął rusznikarz nie została potwierdzona przez śledczych.
Osoby pokrzywdzone również twierdziły, że nie znają rusznikarza, a przed domem Łukasza W. zjawiły się przypadkowo, przejeżdżając przez wieś i zostały zaskoczone jego agresywnym zachowaniem. Śledczy ustalili jednak, że było to kłamstwo.
- Jakieś relacje ich łączyły, co wynika przede wszystkim z aktu oskarżenia w drugiej sprawie dotyczącej przemytu narkotyków - przekazuje Łukasz Wawrzyniak.
Ustalono bowiem, że sprawa ma drugie dno i wiadomo, że poznańska prokuratura okręgowa zakończyła w sumie dwa śledztwa, dotyczące przebiegu tajemniczej strzelaniny w Wielkopolsce i jej przyczyn.
Akt oskarżenia w sprawie przemytu narkotyków
Rusznikarz ze Smogorzewa miał, według śledczych, pokłócić się z „intruzami”, którzy w listopadzie pojawili się przed jego domem, o transport znacznej ilości narkotyków. Jeśli chodzi o drugie śledztwo prokuratura oskarżyła o przemyt narkotyków samego rusznikarza, jednego z mężczyzn, do których strzelał oraz jeszcze pięć innych osób.
- Prokuratura okręgowa skierowała w lipcu akt oskarżenia przeciwko 7 osobom - w tej grupie oskarżonych jest jedna z osób, która ma status osoby pokrzywdzonej w poprzednie sprawie - też zakończonej aktem oskarżenia i dotyczącej czterokrotnego usiłowania zabójstwa. Sprawa, która teraz znalazła się w sądzie okręgowym dotyczy przemytu znacznych ilości marihuany z Hiszpanii. Chodzi o 300 kg tego narkotyku - wyjaśnia prokurator Łukasz Wawrzyniak.
Jak mówi prokurator Wawrzyniak, duży ładunek marihuany tak naprawdę w Polsce "był przejazdem". Nasz kraj był tylko przystankiem, nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że marihuana miała prawdopodobnie dotrzeć do Finlandii.
- Polska była krajem tranzytowym. Czarnorynkowa wartość ładunku wynosi ponad 6 milionów złotych - mówi Łukasz Wawrzyniak.
Rusznikarz czeka na dwa procesy
Procesy, zarówno w sprawie samej strzelaniny, jak i jej narkotykowych motywów, mają się dopiero rozpocząć. W sprawie oskarżenia Łukasza W. o usiłowanie zabójstwa 4 osób rozprawę zaplanowano na 10 września.
- Dla dobra obu postępowań na tym etapie nie udzielamy bardziej szczegółowych informacji - przekazuje Łukasz Wawrzyniak.
Jak podaje portal onet.pl, rusznikarz - oprócz legalnej działalności związanej z obrotem bronią - rzekomo zainwestował swoje pieniądze w sprowadzanie narkotyków do Polski. W tym interesie miał współpracować z ludźmi z półświadka. Ogromny transport marihuany do Polski, w który miał być zamieszany rusznikarz, po drodze miał zaginąć, jednak Łuksz W. prawdopodobnie podejrzewał, że współpracownicy go oszukali. Obecni w Smogorzewie "intruzi", zgodnie z informacjami onet.pl, to ekipa, która miała go nastraszyć i zmusić, żeby "odpuścił temat".
Komentarze (0)