reklama

Historia NSZZ Solidarność - pomysł o wystawie długo dojrzewał i stało się. Materiały można obejrzeć w muzeum

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Historia NSZZ Solidarność - pomysł o wystawie długo dojrzewał i stało się. Materiały można obejrzeć w muzeum - Zdjęcie główne
Autor: Agata Fajczyk
Zobacz
galerię
33
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościDokumenty, zdjęcia i świadectwa ludzi, którzy tworzyli gostyńską „Solidarność”. W Muzeum w Gostyniu udostępniono materiały z dekady, która zmieniła nie tylko Polskę, lecz także całą Europę. Wystawa „NSZZ Solidarność Ziemi Gostyńskiej 1980-1990” powstała z prywatnych zbiorów i historycznych pamiątek. Pomysłodawcą i głównym organizatorem jest dr nauk humanistycznych Mikołaj Kulczak, obecnie dyrektor w ZSO w Gostyniu. Wystawa będzie czynna do 30 września 2026 roku.
reklama
reklama

31 sierpnia w Polsce obchodzone jest państwowe święto - Dzień Solidarności i Wolności, upamiętniające wydarzenia z 1980 roku (powstanie "Solidarności" i podpisanie Porozumień Sierpniowych), które zapoczątkowały działalność wolnych związków zawodowych i doprowadziły do przemian politycznych w Polsce oraz innych krajach bloku wschodniego.

Dr Mikołaj Kulczak pomysłodawcą wystawy

Jako organizatorzy gostyńskiej wystawy „NSZZ Solidarność Ziemi Gostyńskiej 1980-1990” figurują trzy instytucje: Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” oraz Stowarzyszenie Absolwentów, Wychowawców i Wychowanków Gimnazjum i Liceum w Gostyniu im. ks. prof. Franciszka Olejniczaka – Omnes Unum Simus, a także współpracujące z nimi muzeum.

Pierwsza i dotąd jedyna taka wystawa?

reklama

Jednak pomysłodawcą oraz głównym organizatorem wydarzenia - co podkreślił dyrektor muzeum Robert Czub - jest doktor nauk humanistycznych Mikołaj Kulczak, autor licznych publikacji historycznych związanych z ziemią gostyńską. Dyrektor muzeum zauważył, że jest to jedna z nielicznych wystaw w Gostyniu dotyczących powstania i działania niezależnych związków zawodowych na ziemi gostyńskiej, miał wręcz wątpliwości, czy nie jedyna.

Zbieranie materiałów, weryfikacja i edukacja - taka jest rola dzisiejszego historyka

Uroczyste otwarcie wystawy odbyło się 11 września, w sali wystaw czasowych. Pojawiło się mnóstwo osób, wśród których byli samorządowcy, harcerze, a także Gostynianie internowani za działalność w „Solidarności” i działacze związku. Właśnie do rocznicy Porozumień Sierpniowych nawiązał Mikołaj Kulczak, witając gości podczas otwarcia.

reklama

- Zadaniem dzisiejszego historyka jest przede wszystkim pozyskiwanie materiałów źródłowych, weryfikacja, a także publikacja i - co najważniejsze - także edukacja - mówił organizator wystawy. - 46 lat temu miały miejsce wydarzenia, które, jak się okazało, zrewolucjonizowały nie tylko ustrój Polski, ale również całej Europy, a szczególnie bloku wschodniego. 31 sierpnia 1980 roku władze Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, czyli komuniści, podpisali porozumienie ze strajkującymi w Stoczni Gdańskiej imienia Lenina i od tego zaczął się cały proces tworzenia niezależnych związków zawodowych - przypomniał. 

Na ekspozycji zaprezentowane zostały dokumenty i zdjęcia z czasów działalności wolnych związków zawodowych na ziemi gostyńskiej. Materiały pochodzą z zasobów IPN, ale głównie dostarczyli je członkowie gostyńskiej „Solidarności”, a także gospodarz wystawy.

reklama

- Od lat byłem w posiadaniu części materiałów, pokazanych na ekspozycji. Zastanawiałem się, co z tym zrobić, myślałem o publikacji  na temat „Solidarności” na ziemi gostyńskiej. Ostatecznie doszedłem do wniosku, że niestety, dzisiaj już społeczeństwo nie czyta, ale lubi oglądać. I tak wpadłem na pomysł zorganizowania wystawy - z krótkim opisem, żeby oglądających nie zanudzić. A z drugiej strony - żeby sobie przypomnieli, co się wydarzyło 45 - 46 lat temu - powiedział pomysłodawca wydarzenia. 

Jest wdzięczny działaczom wolnych związków zawodowych, ponieważ odnaleźli dokumenty, które po raz pierwszy pojawiły się publicznie: chodzi np. o pierwsze deklaracje członków "Solidarności" w gostyńskiej hucie szkła. 

- Mają jeszcze bardzo oryginalny wygląd, ponieważ były przechowywane skrupulatnie, podobno pod schodami. Są również fotografie i inne pamiątki. Przede wszystkim chciałbym podziękować panom Markowi Majchrzakowi, Władysławowi Terechowi, Edwardowi Skrzypczakowi, Jerzemu  Krauze i Michałowi Neumanowi - przekazał Mikołaj Kulczak.

Początek w hucie szkła

Gospodarz przyznał, że w podczas przygotowań do ekspozycji kierował się wydarzeniami z ostatniego dziesięciolecia Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Jednym z pierwszych przedsiębiorstw, w którym zawiązała się grupa inicjatywna, tworząca podwaliny pod działalność wolnych związków zawodowych, była Wielkopolska Huta Szkła w Gostyniu, ale udane próby założenia związku "Solidarność" miały miejsce też w innych zakładach pracy.  

- Jeśli chodzi o cenzurę gostyńskiej „Solidarności”, to muszę państwu z niemałą satysfakcją powiedzieć, że odnalazł się dokument, który potwierdza rejestrację Niezależnego Samorządowego Związku Zawodowego "Solidarność" w hucie szkła. Bardzo duże ukłony dla Marka Majchrzaka za udostępnienie tych materiałów - mówił pomysłodawca wydarzenia.

Znaczenie słowa "solidarność"

Wyjaśnił także symboliczne znaczenie słowa „solidarność” oraz omówił logo wolnych związków zawodowych, które było nieodłącznym elementem wydarzeń z lat 1980-1990.

- Słowo „solidarność” w kolorze czerwonym umieszczono na białym tle, co symbolizuje barwy narodowe Polski. Kolor czerwony i nazwa związków zawodowych pokazują połączenie ludzi, którzy pod słowem „solidarność” chcieli dokonać i dokonali zmian w Polsce - powiedział Mikołaj Kulczak.

Jak powstał symbol wolnych związków zawodowych?

Obecni na otwarciu wystawy w muzeum dowiedzieli się, że nazwę „Solidarność” wymyślił prawdopodobnie Karol Modzelewski (tak przekazują historycy związkowi). Natomiast grafikę opracował uczestnik strajku w stoczni gdańskiej - Jerzy Janiszewski. 

Mikołaj Kulczak przypomniał, że "Solidarność" powstała 17 września 1980 r., natomiast jako NSZZ, decyzją Sądu Najwyższego w Warszawie, została zarejestrowana 10 listopada.

- Ten karnawał działalności, pierwsze 13 miesięcy, pozwolił na wiele zmian, szczególnie jeśli chodzi o pewne zmiany historyczne. Chciałbym zwrócić uwagę na wydarzenia, które miały miejsce w Gostyniu - opowiadał organizator wystawy. 

 

Napis na frontonie budynku gostyńskiego liceum i obraz Matki Boskiej na budynku spółdzielni "Rolnik"

W sali wystaw czasowych muzeum upubliczniono między innymi odnalezione archiwalne zdjęcia, przedstawiające ważne dla Gostynian wydarzenia z 10 czerwca 1981 roku. Wtedy odbyła się bardzo duża impreza przed gmachem ówczesnego liceum.

- Został odsłonięty napis, znajdujący się na frontonie szkoły: Bogu i Ojczyźnie Odrodzonej. Był to pomysł gostyńskiej „Solidarności”, na czele której stał Roman Skrzypczak. Zachowało się kilka zdjęć z tej uroczystości - mówił z satysfakcją Mikołaj Kulczak.

Po raz pierwszy publicznie pojawiły się również zdjęcia z innej uroczystości, która miała miejsce 18 czerwca 1981 roku. Chodzi o odsłonięcie obrazu Matki Boskiej na budynku dawnego powiatowego domu spółdzielni rolniczo-handlowej Rolnik (obecnie sklep meblowy Mirage) przy ul. ks. Olejniczaka, wówczas administrowanej przez Gminną Spółdzielnię Samopomoc Chłopska.

- Uczestniczyłem tych wydarzeniach jako dziecko i bardzo głęboko wryły się w mojej świadomości - uzupełnił inicjator wystawy. 

Ośmiu internowanych z Gostynia

Poza tym wyeksponowano prywatne pamiątki osób, które były internowane, zwłaszcza 13 grudnia 1981 r., podczas akcji Jodła. Funkcjonariusze służby bezpieczeństwa i milicji obywatelskiej internowały przeszło 10 tysięcy członków działaczy "Solidarności", w tym ośmiu z Gostynia. Wśród nich znaleźli się: Marian Rączka, Roman Skrzypczak, Józef Sobieraj, Michał Neuman, Jan Michalski, Marek Majchrzak, Jerzy Klonowski i Kazimierz Krauze.

- Po internowaniu te osoby miały cały czas problemy z władzami PRL-u i to też jest udokumentowane, jeśli chodzi o pewne sankcje prokuratorskie czy sądowe - podkreślał Mikołaj Kulczak.

Część wystawy, poza początkami działań rozwijających się na gostyńskiej ziemi wolnych związków zawodowych, dotyczy także czasów stanu wojennego, a także reaktywacji "Solidarności".

- To był rok 1989. Przypomnę, że władze PRL zdały sobie sprawę, że wszystko może zbankrutować i wyszły z propozycją porozumienia się z częścią działaczy "Solidarności". Odbyły się obrady Okrągłego Stołu, w wyniku którego zostały przeprowadzone nie w pełni demokratyczne wybory do parlamentu, mimo wszystko zakończone sukcesem "Solidarności". W wyniku tych wyborów powstał rząd, który składał się z przedstawicieli ZSL-u, Stronnictwa Demokratycznego, Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i "Solidarności". Na czele stanął Tadeusz Mazowiecki i to był pierwszy niekomunistyczny premier po II wojnie światowej. Nastąpiła także reaktywacja "Solidarności" gostyńskiej, następnie rozpoczęła się działalność polityczna. Działacze wystartowali w wyborach samorządowych, które zakończyły się pełnym sukcesem lokalnych  kandydatów spod znaku Komitetu Obywatelskiego "Solidarność" - mówił Mikołaj Kulczak.

 

Wspomnienia

Tak czasy inauguracji i reaktywacji "Solidarności" wspomina Michał Neuman, emerytowany pracownik gostyńskiej huty szkła (na powyższym zdjęciu pierwszy z prawej):

W największym zakładzie w Gostyniu, w hucie szkła powstała "Solidarność". Jednym z głównych działaczy był Marek Majchrzak. On pierwszy to ruszył, we Wrocławiu był i potem działaliśmy razem Marek, Roman Skrzypczak i ja. Nigdy nie należeliśmy pod zarząd regionu Leszno, działaliśmy pod zarządem regionu Wielkopolskiego. W ciągu trzech dni do Solidarności wpisało się prawie 90% osób. To samo pokazuje, jakie było niezadowolenie społeczne. Pomagaliśmy też w innych zakładach zakładać "Solidarność". Ludzie w nas wierzyli, czasami za mocno. Myśleli, że my załatwimy wszystko: przychodzili, żeby załatwiać mieszkanie, pracę. Ale to nie na tym polegała działalność wolnych związków zawodowych.  Dlatego powstała Solidarność Ziemi Gostyńskiej, prowadził to Roman Skrzypczak. Wszystkie zakłady działały razem i było łatwiej.

Wiadomo, jaka była bieda, w sklepach towaru brakowało w mieście nic nie można było załatwić, a w zakładach tylko liczyli się pracownicy, którzy należeli do PZPR.  Jeżeli ktoś miał awansować, zostać jakimś kierownikiem, to musiał być w partii. Myśmy nigdy nie należeli, nie mogliśmy się z tym pogodzić. Kiedy już działały związki zawodowe Solidarność, to wszystkie narady u dyrektora były obstawione, zawsze ktoś z zarządu Solidarności w nich musiał uczestniczyć. W hucie była kiedyś narada na przykład o podwyżkach. Dyrekcja chciała mi się przypodobać, przyznając mi podwyżkę. Jako ślusarz pracowałem. Ale dwie osoby przy mnie nie dostały podwyżki, nie były w PZPR-ze. Nie przyjąłem tej podwyżki, tylko wskazałem, kto ma ją dostać. Było inaczej, kiedy już działaliśmy.

Był jednym z internowanych. Tak mówi o zatrzymaniach:

Po mnie przyszli w nocy i zabrali. Nikt nie wiedział, co się dzieje, gdzie idziemy, zastanawialiśmy się czy do "Rusków" nas wywożą? Myśmy wtedy byli młodymi chłopakami, sam miałem 30 lat. Rodziny w strachu, zdenerwowane. Nas dowieźli do gostyńskiej komendy milicji. Każdy był trochę poddenerwowany. Kiedy tam byliśmy, przywieźli weterana Mariana Rączkę. Trzymał pod pachą pół bochenka chleba. Dodał nam otuchy, kiedy powiedział: "Chłopaki, nie martwcie się, damy radę". Później wywieźli nas do Leszna, następnie w nocy chłopaków zabrali do Ostrowa. Mnie akurat w Lesznie zostawili. Do dziś nikt nie wie dlaczego. I z kolegami z Leszna w niedzielę nas transportowali do Ostrowa, mróz był okrutny  -22 stopnie Celsjusza.

Jedną bramą nie mogli wjechać, długo w tych nysach milicyjnych siedzieliśmy zmarznięci. Dwóch takich z karabinami maszynowymi mówiło: "może im seryjkę przelecimy". W ten sposób nas zastraszali. Kiedy drugą bramą wjechaliśmy, byliśmy zmarznięci, kroku nie można było zrobić. Czekał na nas szpaler milicjantów w kaskach - funkcjonariusze byli uzbrojeni, jak ormowcy, obok stały wilki. Głośno ujadały, ale miały kagańce. Milicja po jednej, po drugiej stronie, a nas środkiem prowadzili. Wszyscy się bali, nikt nie wiedział co się wydarzy, psy o mało spodni nam nie rozszarpały.
Wypuszczali nas kolejno, ale nie mieliśmy zamiaru odpuścić, zrezygnować.  Dalej działaliśmy. Jako pierwszy z internowania zostałem zwolniony, na w pierwsze święto Bożego Narodzenia byłem w domu. Z tym, że musiałem się meldować w Lesznie. Kilka razy byłem aresztowany na 24 godziny, miałem rewizje w domu. Te częste aresztowania, zatrzymania, rewizje, bardzo nas wzmacniały, motywowały. W 1983 roku ponownie zostałem aresztowany. Siedziałem w więzieniu, ponieważ rozprowadzaliśmy związkowe gazetki, które w Śremie były drukowane. Nigdy się nie poddawaliśmy.

Na przykład w Gostyniu też zrobiliśmy dużą akcję z krzyżem na cmentarzu. Podczas procesji z okazji Wszystkich Świętych, co z księdzem było uzgodnione, szliśmy jako pierwsi z dużym wieńcem: Józef Sobieraj, Roman Skrzypczak, Edziu Skrzypczak i ja. W nocy został wkopany krzyż z koroną kolczastą ku pamięci ofiar stanu wojennego, tam złożyliśmy kwiaty.

Byliśmy świadomi, że pójdziemy zaraz za to "siedzieć". Mieliśmy rodziny, dzieci, ale nas to nie przestraszało. Myśmy musieli pokazać ludziom, że nie należy się bać, że my się nie poddamy. Dziś przekazuję te informacje swoim dzieciom, wnukom. Moje dwie wnuczki są harcerkami i przyszły na otwarcie wystawy, córka z mężem też jest. Na pewno cieszą się, że jest inaczej, że inaczej się żyje.

 

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo