Śmieci leżą latami
List był anonimowy, jednak z informacji wynikało, że pismo zostało skierowane także do Urzędu Miejskiego w Gostyniu. Postanowiliśmy zapytać władze miasta, czy zgadzają się z uwagami przejezdnego.
- Czy ulice miasta są sprzątane? Jeśli tak, to czy nie za rzadko i za mało dokładnie? Butelki, puszki, papierki, różne śmieci spotykałem na chodnikach i trawnikach co chwilę. I to nie były śmieci "sprzed chwili". Widać, że zalegają tam tygodniami, a może nawet miesiącami czy latami, szczególnie w kanale koło restauracji "Krawatka" – napisał w liście.
Do sprawy odniósł się Krzysztof Wojtkowiak, dyrektor ZGKiM w Gostyniu. Zapewnił, że porządki w miejscach publicznych wykonywane są systematycznie od połowy marca.
- Pierwsze sprzątanie trwa zwykle dłużej, ponieważ na ulicach zalega piasek stosowany do posypywania dróg w ramach zimowego utrzymania dróg i ulic. Sprzątanie obejmuje zamiatanie mechaniczne ulic administrowanych przez gminę Gostyń, ponadto część terenów jest zamiatana ręcznie przez pracowników ZGKiM- u oraz przez osoby wykonujące prace społeczne. Po zakończeniu pierwszych prac ulice w centrum miasta są sprzątane co tydzień, a boczne co dwa tygodnie - wyjaśnia dyrektor Krzysztof Wojtkowiak.
Brzezinkę sprzątają dwa razy w roku
Natomiast, jeśli chodzi o zanieczyszczenie kanału Brzezinka, wszelkie działania muszą być uzgadniane z Państwowym Gospodarstwem Wodnym Wody Polskie. Jak się dowiedzieliśmy, na wykonanie tych prac gmina Gostyń zawarła porozumienie z PGW Wody Polskie (po uzyskaniu przez Wody Polskie odstępstwa w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska na wykonanie tych prac). Dzięki temu dwukrotnie w roku może wykaszać trawę. Gmina utrzymuje również drożność kraty przy przejściu do szpitala.
- Teren Brzezinki jest sprzątany dwukrotnie w okresie wiosenno - letnim podczas koszenia, zgodnie z zawartym porozumieniem - informuje dyrektor Krzysztof Wojtkowiak.
Co z uchwałą krajobrazową?
Turysta uważa, że w mieście jest zbyt dużo reklam i billboardów. Twierdzi, że „wygląda to strasznie”.
- Rozumiem, że nie mają państwo przyjętej "Uchwały krajobrazowej", która regulowałaby kwestie reklam w przestrzeni publicznej. Czy planują państwo jej przyjęcie? Aktualnie miasteczko obwieszone jest wszelkiego rodzaju banerami, billboardami, reklamami. Wygląda to strasznie. Zachęcam do zapoznania się z polskimi inicjatywami walki z "reklamozą" np. facebook'owe profile "Pogromcy Reklamozy" czy "Sprzątamy Reklamy". Dzikie lata 90-te się skończyły. A u państwa reklama wisi nawet na barierkach drogowych, co w każdym cywilizowanym mieście jest usuwane przez zarządcę drogi". Reklama na przyczepie stojącej na trawniku (!) przy centrum handlowym również bulwersuje - czytamy w liście.
Na tym nie zakończyła się obserwacja miasta przez spacerującego z psem autora listu.
- Strasznie wyglądały też banery na płocie na skrzyżowaniu za stacją Orlen w centrum miasteczka, ale niestety nie zrobiłem zdjęcia. To chyba plac Karola Marcinkowskiego. Płot wzdłuż ul. Fabrycznej.
W jednej kwestii dyrektor ZGKiM w Gostyniu zgodził się z autorem listu - gmina Gostyń nie ma uchwały krajobrazowej, a miejsca na reklamy czy billboardy należą do osób prywatnych.
- To właściciele terenu decydują czy chcą udostępnić teren własnej nieruchomości na umieszczenie reklamy. Zarządcy dróg decydują również czy na barierach lub w pasie drogowym mogą zostać umieszczone reklamy, w tym przypadku ważne jest, aby zachowali względy bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego. Reklamy są usuwane, jeżeli stanowią zagrożenie dla ruchu - odpowiada ZGKiM.
Komentarze (0)