Reklama

Każdej nocy martwią się o córkę. Julka jest ciężko chora

Opublikowano: 13 stycznia 2021 12:29
Autor: Anna Twardowska

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Dali znać - Na początku lekarze nazywali to szmerem. Później okazało się, że nasza córka ma w sercu dużą dziurkę. Mówili, że trzeba ją zoperować, bo inaczej Julka umrze – wspomina pierwsze chwile po narodzinach dziecka pani Barbara, mama. Radość z narodzin córki zamieniła się w strach o jej życie.

Reklama

Cała ciąża przebiegała prawidłowo. Nic nie wskazywało na to, że dziecko urodzi się z tak poważną wadą. Teraz rodzina potrzebuje finansowego wsparcia, aby zapewnić dziewczynce rehabilitację i dostęp do leków. Tata dziewczynki, Krystian, pochodzi z Bodzewa w gm. Piaski. Tam się urodził i wychował.

Julka niedawno skończyła cztery miesiące. Choć chwilę po urodzeniu otrzymała 10 punktów w skali Apgar, okazało się, że jest poważnie chora. Stwierdzono wady w budowie serduszka, ukryte pod tajemniczo brzmiącą nazwą VSD. To ubytek w przegrodzie międzykomorowej, czyli „dziurka” w sercu, która pozwala na przepływ krwi między lewą a prawą komorą i jednocześnie utrudnia pompowanie krwi do ciała. Dziurka miała 8 mm i powiększała się każdego dnia. Lekarze zaznaczali, że nie dają 100% pewności na powodzenie operacji. - Każdej nocy musimy dbać o to, by Julka się nie denerwowała, nie płakała. Gdy tylko to robi, krew spływa jej do płuc – mówi Krystian Brosz.

Nie udało się zszyć całego serduszka

Operacja odbyła się 5 stycznia i nie przebiegła do końca pomyślnie. Lekarzom nie udało się całkowicie zszyć serduszka. - Zostało 1,5 mm przecieku. Mamy nadzieję, że ta pozostała dziurka się zrośnie. Najbliższe dni pokażą, czy Julci nie zagraża nic poważnego – mówi tata Krystian. Już dzień po operacji u dziewczynki pojawiły się problemy z biciem serca. Ustabilizowano je lekami. Rodzice mają nadzieję, że nie będzie potrzeby wszczepiania rozrusznika. Dziewczynka leży na OIOM-ie. Maszyna pomaga jej oddychać. Mama Basia może ją odwiedzać zaledwie przez 15 minut dziennie.

Jej rozwój będzie spowolniony

Rodzicom - Basi i Krystianowi - trudno jest mówić o kolejnych tygodniach. Nie wiedzą, kiedy córka będzie mogła wrócić do domu (aktualnie mieszkają w Warszawie), jak będzie wyglądała opieka nad nią. Jedno jest pewne – nie będzie łatwo. - Julka będzie potrzebowała rehabilitacji, od drugiej doby życia potrzebuje dużo leków, które niestety kosztują. Do tego dochodzą dojazdy, wyżywienie i mleko antykolkowe. Julka przez 3 miesiące po operacji nie będzie mogła w ogóle obciążać klatki piersiowej, więc jej rozwój w tym momencie spowolni – mówi mama Basia.

Można pomóc, wpłacając dowolną kwotę za pośrednictwem zweryfikowanej zrzutki www.zrzutka.pl/bgr7np. 

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (9)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 3 miesiące temu | ocena +7 / -0

    Jaa

    Odpowiedź dla,, Mloda" ogólnie staram sie zrozumieć wszystko co dzieje sie na tym świecie. I tez czasami dochodzę do wniosku ze ludzie tacy jak ty jak by zazdrościli ze ktos ma chore dziecko.. Rozumiem te bogactwa które spływają, tyle pieniędzy na raz i to różne kwoty.. Sądzę ze kazdy rodzic się zgodzi ze oddał by wszystko co zebrał na chore dziecko tobie byś to ty przejęła ten caly ból wraz z tym majątkiem za to vy dziecko bylo zdrowe.. Pozdrawiam

  • 3 miesiące temu | ocena +5 / -0

    Pat

    Moj syn ma ta sama wade serca

  • 3 miesiące temu | ocena +7 / -19

    Mloda

    Dziadkowie pracują zagranica to mogą pomóc wnuczce. Mogą również zagranica zrobić jakąś zbiórkę wśród znajomych