Ofiarą cyberataku, w wyniku którego wykradziono dane mogące dotyczyć blisko 19 mln Polaków jest instytucja świadcząca usługi informatyczne dla placówek ochrony zdrowia - polska firma MyDr.
Nie jest to przychodnia, zakład opieki zdrowotnej, ani też sieć gabinetów lekarskich, z której pacjenci korzystają bezpośrednio. Jak podaje platforma spidersweb.pl, firma MyDr jest dostawcą oprogramowania dla placówek medycznych, a głównym produktem jest MyDr EDM - system służący do prowadzenia Elektronicznej Dokumentacji Medycznej oraz do zarządzania pracą gabinetów, przychodni i innych podmiotów ochrony zdrowia.
Wśród przejętych informacji znalazły się numery PESEL i numery kontaktowe, a także inne dane osobowe oraz informacje związane z wizytami i receptami. Specjalista ds. cyberbezpieczeństwa z Uniwersytetu Civitas Krzysztof Kaliński potwierdza, że do tej pory nie mieliśmy do czynienia z kradzieżą danych na taką skalę. Zaznacza, że Poza próbami wyłudzenia kredytu mogą one posłużyć do bardziej złożonych ataków, gdzie zostaną wykorzystane informacje dotyczące zdrowia, a także do najróżniejszego rodzaju szantażu.
MyDr dostarcza oprogramowanie tysiącom placówek medycznych, stąd tak duża skala incydentu.
Na platformie internetowej spidersweb.pl przeczytamy, że firma została założona w 2017 roku. Od początku rozwija rozwiązania chmurowe przeznaczone dla rynku medycznego. MyDr promuje się jako zespół zajmujący się tworzeniem programów do prowadzenia Elektronicznej Dokumentacji Medycznej i kompleksowego zarządzania przychodniami. Jaki jest zakres wykorzystania tych „produktów”. Firma podaje, że jej flagowy produkt znalazł zastosowanie w ponad 10 tys. przychodni, zarówno komercyjnych, jak i posiadających kontrakt z NFZ.
Według informacji przekazanych przez ministra cyfryzacji z oprogramowania firmy korzysta około 12 tys. placówek. Czy na liście klientów był SP ZOZ w Gostyniu? Dyrekcja uspokaja.
W związku z informacjami o incydencie w systemach firmy MyDr informujemy, że Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Gostyniu nie korzysta i nie korzystał z systemu obsługi pacjenta dostarczanego przez firmę MyDr – czytamy w komunikacie.
Jednocześnie dyrekcja SP ZOZ w Gostyniu, zdając sobie sprawę, że dane z wycieku mogą pozwolić oszustom przygotować znacznie bardziej wiarygodny phishing, apeluje, a raczej zachęca mieszkańców "bądźmy czujni".
Jednocześnie zachęcamy do zachowania szczególnej ostrożności wobec wiadomości SMS, e-maili i telefonów, w których nadawcy powołują się na incydent MyDr i proszą o podanie danych osobowych, loginów, haseł, danych bankowych lub kliknięcie w przesłany link.
Znajomość numeru PESEL, nazwiska, numeru telefonu, placówki medycznej czy informacji o recepcie nie jest dowodem, że osoba kontaktująca się z nami rzeczywiście reprezentuje przychodnię lub inną instytucję. Tym bardziej w tej sytuacji, nadawcy mogą powoływać się na incydent MyDr, prosząc o podanie danych osobowych, loginów, haseł, danych bankowych lub kliknięcie w przesłany link.
Tego rodzaju sytuacje mogą być wykorzystywane przez cyberprzestępców do prób wyłudzenia dodatkowych informacji - ostrzega dyrekcja gostyńskiego szpitala.
Wicepremier Krzysztof Gawkowski przekazał, że systemy zaatakowanej firmy zostały zablokowane, "nie grozi im żadne niebezpieczeństwo" i podkreślił, że działają już w normalnym trybie. Podczas czwartkowej konferencji prasowej w siedzibie Dowództwa Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni w Legionowie, minicter cyfryzacji zapewnił, że "nie ma w przestrzeni publicznej danych skradzionych w cyberataku.
Najważniejsza rzecz jest taka, że dzisiaj nie ma w przestrzeni publicznej tych danych. To znaczy, nie są one wystawione nigdzie na sprzedaż, ani nie są elementem żadnej gry. I to monitorują służby - powiedział wicepremier Krzysztof Gawkowski.
Niezależnie od tego rząd rekomenduje zastrzeżenie numeru PESEL w aplikacji mObywatel, serwisie mObywatel lub w urzędzie gminy. Osoby, które obawiają się, że ich dane mogły wyciec, mogą również sprawdzić to na rządowej stronie "Bezpieczne dane".
Po identyfikacji danych poszczególnych osób, zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Cyfryzacji, będą one sukcesywnie przekazywane do serwisu, w którym obywatele będą mogli sprawdzić, czy incydent ich dotyczy. Proces może potrwać kilka dni, ponieważ administratorami danych są poszczególne gabinety i placówki ochrony zdrowia.
źródło PAP, spidersweb.pl
Komentarze (0)