reklama

Chciał się pozbyć odpadów tanim kosztem, ale dużo stracił. Sprawca był zaskoczony wizytą straży miejskiej

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Chciał się pozbyć odpadów tanim kosztem, ale dużo stracił. Sprawca był zaskoczony wizytą straży miejskiej - Zdjęcie główne
Autor: Straż Miejska Gostyń

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościOdpady budowlane - w tym wiadra z resztkami farby, materiały po pracach remontowych, zalegały na poboczu drogi w kierunku żwirowni, w okolicach Starego Gostynia. Ustalony przez straż miejską sprawca, spoza powiatu gostyńskiego, był zaskoczony, kiedy po kilku dniach zawitała do niego straż miejska.
reklama

16 października z Krajowej Sieci Mieszkańców (system „Zgłoś interwencję”) straż miejska otrzymała informację, z której wynikało, że  odpady zalegają na poboczu drogi w rejonie żwirowni w Starym Gostyniu.
Strażnicy udali się na wskazane w zgłoszeniu miejsce i  potwierdzili uzyskane wcześniej informacje.

Ujawnili sporą ilość wyrzuconych odpadów budowlanych – głównie wiader z pozostałościami po pracach remontowo-budowlanych - przekazuje komendant straży miejskiej Dominik Gorynia.

Dzięki niezwłocznie podjętym czynnościom wyjaśniającym funkcjonariusze szybko ustalili właściciela porzuconych śmieci. Sprawcą okazał się pracownik jednej z firm malarskich, który - poza godzinami pracy - dorabiał sobie, na własną rękę remontując i malując pomieszczenia, w tym mieszkania. Pewnego dnia postanowił się pozbyć różnego rodzaju śmieci związanych z wykonywanym fachem i postanowił, że zrobi to przy drodze do żwirowni w okolicy Starego Gostynia. 

reklama

- Były tam puszki i wiadra z resztkami farby, zastygnięta żywica, potłuczone płytki, skrawki taśmy malarskiej oraz odpady gipsu. Mężczyzna pracował w tych rejonach, znał okolicę. Chciał się tego pozbyć tanim kosztem, jednak się przeliczył. Straż miejska zadziałała szybko, perfekcyjnie i kompleksowo.  - wyjaśnił Dominik Gorynia.

Właścicielem śmieci, które nielegalnie porzucono przy drodze w kierunku żwirowni okazał się mieszkaniec Osiecznej. "Porządki" w niedozwolonym miejscu robił 13 października. Był przekonany, że pozbył się problemu, tanim kosztem. Nietrudno się domyślić, jak bardzo był zdziwiony, kiedy po 3 dniach zawitała do niego straż miejska.

-  Przyznał się do popełnionego czynu. Tłumaczył się "głupotą" - uzupełnia Dominik Gorynia. 

reklama

Za popełnienie czynu z art. 145 Kodeksu Wykroczeń (zaśmiecanie miejsc dostępnych dla publiczności) sprawca został ukarany mandatem karnym w wysokości 500 zł oraz zobowiązany do uprzątnięcia terenu w trybie natychmiastowym.

Podporządkował się nakazom straży miejskiej. Po dwóch godzinach od wypisania mandatu śmieci zniknęły. 

Straż Miejska w Gostyniu przypomina, że tereny zielone, rekreacyjne, a także las czy obrzeża miasta to nie wysypiska śmieci. Odpady budowlane i poremontowe należy przekazywać do odpowiednich punktów odbioru (PSZOK).

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo