Dwóch mężczyzn wyruszyło na łowy z wystawek, kiedy mieszkańcy gminy Gostyń, po uprzątnięciu piwnic czy strychu, porządkowali odpady i wnosili je przed posesje. W Brzeziu, przy jednej z nich pojawił się srebrny Citroen. W nocy, 28 września 2026 roku, kierowca i pasażer wysiedli z samochodu, przejrzeli wystawione śmieci i zabrali część rzeczy, które ich interesowały.
Łowcy gabarytów tworzą już zorganizowane grupy w sieci
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyż do „grzebaczy” inaczej zwanych łowcami gabarytów mieszkańcy zdążyli się już przyzwyczaić. Mają tupet - często zdarza się tak, że właściciel posesji, który chwilę wcześniej przed ogrodzenie wystawił zepsutą kosiarkę do trawy, nie zdąży jeszcze zamknąć bramy, kiedy sprzęt znika w prywatnym busie.
Wielu z "grzebaczy" działa już profesjonalnie, krążąc po osiedlach czy miejscowościach własnymi dostawczakami. W czasie zbiórek wielkogabarytowych komunikują się za pomocą komunikatorów mediów społecznościowych czy na czatach. Tam łowcy gabarytów mogą błyskawicznie przekazywać sobie informacje o "zasobach".
Para łowców w Brzeziu zachowywała się jednak podejrzanie, przeglądając odpady. Mężczyźni ładowali coś do bagażnika, inne worki wystawiali. Czynności zakończyły się bezczelnym "gestem". W miejsce zabranych odpadów mężczyźni z Citroena podrzucili prywatne śmieci w workach, zostawili też dwa telewizory. Elektrośmieci następnego dnia rano zniknęły sprzed posesji, natomiast odpady w workach firma prowadząca zbiórkę, pozostawiła.
Właścicielka posesji z Brzezia poinformowała o incydencie gostyńską straż miejską. Jako dowód dostarczyła nagranie z prywatnego monitoringu oraz zdjęcia.
To jest karalne wykroczenie
Podrzucenie odpadów jest wykroczeniem, za które grozi mandat do 500 zł. Jeśli sprawa trafi do sądu, sprawca musi liczyć się z tym, że kara może być dużo wyższa.
- Mandat wynosi do 500 zł. Jeżeli ktoś nie przyjmie mandatu, możemy skierować sprawę do sądu. A po decyzji kara może wynieść nawet do 5 tys. zł. Do tego dochodzi obowiązek posprzątania po sobie i utylizacji odpadów - zauważa komendant Dominik Gorynia.
Na prywatnym nagraniu twarzy nie było widać
Funkcjonariusze straży miejskiej natychmiast rozpoczęli działania, zmierzające do ustalenia tożsamości osoby odpowiedzialnej za pozostawienie odpadów w miejscu publicznym.
- Czynności były nieco utrudnione - widoczny był samochód - srebrny Citroen. Cechą charakterystyczną był brak jednego kołpaka z przodu, po prawej stronie. Prowadziliśmy żmudne działania, dopytywaliśmy sąsiadów zgłaszającej incydent. Prowadziliśmy też bardzo długą i wnikliwą analizę monitoringu miejskiego. Ostatecznie doszliśmy do celu - wyjaśnia Dominik Gorynia, komendant Straży Miejskiej w Gostyniu.
Zatrzymany wziął winę na siebie
Głównie przez analizę zapisów z monitoringu miejskiego oraz weryfikacji zgromadzonych informacji funkcjonariusze straży miejskiej ustalili sprawcę wykroczenia. Okazał się nim 24-letni mieszkaniec gminy Zduny.
- Mężczyzna przyznał się, że podróżując Citroenem zaglądali na wystawki, przeszukiwali wystawione odpady, a to co uznali za przydatne, zabierali. Jeśli przy kolejnej posesji coś bardziej im się spodobało, gorszej jakości śmieci zostawiali, bardziej wartościowe zabierali. Mężczyzna w rozmowie z funkcjonariuszami nie ukrywał, że w Brzeziu pozostawili w workach elementy kuchennego umeblowania oraz telewizory, bo nie było już miejsca w samochodzie na kolejne wielkogabaryty - wyjaśnia Dominik Gorynia.
Mieszkaniec gminy Zduny podróżował z kolegą z gminy Gostyń, jednak winę wziął na siebie. Został ukarany mandatem w wysokości 500 zł za wykroczenie z art. 145 Kodeksu wykroczeń, dotyczące zaśmiecania miejsca publicznego.
Straż miejska nie odpuściła także w kwestii zużytego sprzętu RTV pozostawionnego przy posesji. Dlatego tez dodatkowo nałożono na mężczyznę mandat karny w wysokości 200 zł za naruszenie przepisów art. 34 Ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym.
Nie tylko mandat, ale też uprzątnięcie miejsca
Sprawca zamieszania został zobowiązany do uprzątnięcia pozostawionych odpadów.
Mężczyzna niezwłocznie wywiązał się z tego obowiązku, przywracając miejsce do właściwego stanu - mówi Dominik Gorynia.
Sprawa pokazuje, że pozostawianie odpadów w miejscach do tego nieprzeznaczonych nie pozostaje bez reakcji. Straż Miejska w Gostyniu konsekwentnie podejmuje działania wobec osób, które naruszają przepisy dotyczące utrzymania czystości i porządku w miejscach publicznych.
Zostawione śmieci to nie „niczyj problem”. Dzięki szybkiej reakcji oraz żmudnej pracy strażników, która - dzięki nagraniom z monitoringu - przyniosła pożądane efekty, sprawca został ustalony, ukarany, a miejsce uprzątnięte - podsumowuje akcję szef Straży Miejskiej w Gostyniu.
Komentarze (0)