reklama

Bezczelnie podrzucili odpady wielkogabarytowe na prywatną posesję. Postępowanie straży miejskiej zakończyło się mandatami

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Bezczelnie podrzucili odpady wielkogabarytowe na prywatną posesję. Postępowanie straży miejskiej zakończyło się mandatami - Zdjęcie główne
Autor: arch. redakcji portalu gostynska.pl

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościDobiegają końca zbiórki odpadów wielkogabarytowych w gminie Gostyń, które Komunalny Związek Gmin Regionu Leszczyńskiego organizuje dwa razy w roku. Podczas tzw. wystawek posesje odwiedzają nie tylko opłacane przez związek firmy, zbierające śmieci, ale też „łowcy gabarytów”. To właśnie oni narobili zamieszania w jednej z podgostyńskich miejscowości, podrzucając odpady pod prywatną posesję.
reklama

Dwóch mężczyzn wyruszyło na łowy z wystawek, kiedy mieszkańcy gminy Gostyń, po uprzątnięciu piwnic czy strychu, porządkowali odpady i wnosili je przed posesje. W Brzeziu, przy jednej z nich pojawił się srebrny Citroen. W nocy, 28 września 2026 roku, kierowca i pasażer wysiedli z samochodu, przejrzeli wystawione śmieci i zabrali część rzeczy, które ich interesowały. 

Łowcy gabarytów tworzą już zorganizowane grupy w sieci

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyż do „grzebaczy” inaczej zwanych łowcami gabarytów mieszkańcy zdążyli się już przyzwyczaić. Mają tupet - często zdarza się tak, że właściciel posesji, który chwilę wcześniej przed ogrodzenie wystawił zepsutą kosiarkę do trawy, nie zdąży jeszcze zamknąć bramy, kiedy sprzęt znika w prywatnym busie.

reklama

Wielu z "grzebaczy" działa już profesjonalnie, krążąc po osiedlach czy miejscowościach własnymi dostawczakami. W czasie zbiórek wielkogabarytowych komunikują się za pomocą komunikatorów mediów społecznościowych czy na czatach. Tam łowcy gabarytów mogą błyskawicznie przekazywać sobie informacje o "zasobach".

Para łowców w Brzeziu zachowywała się jednak podejrzanie, przeglądając odpady. Mężczyźni ładowali coś do bagażnika, inne worki wystawiali. Czynności zakończyły się bezczelnym "gestem". W miejsce zabranych odpadów mężczyźni z Citroena podrzucili prywatne śmieci w workach, zostawili też dwa telewizory. Elektrośmieci następnego dnia rano zniknęły sprzed posesji, natomiast odpady w workach firma prowadząca zbiórkę, pozostawiła.

Właścicielka posesji z Brzezia poinformowała o incydencie gostyńską straż miejską. Jako dowód dostarczyła nagranie z prywatnego monitoringu oraz zdjęcia. 

reklama

To jest karalne wykroczenie 

Podrzucenie odpadów jest wykroczeniem, za które grozi mandat do 500 zł. Jeśli sprawa trafi do sądu, sprawca musi liczyć się z tym, że kara może być dużo wyższa.

- Mandat wynosi do 500 zł. Jeżeli ktoś nie przyjmie mandatu, możemy skierować sprawę do sądu. A po decyzji kara może wynieść nawet do 5 tys. zł. Do tego dochodzi obowiązek posprzątania po sobie i utylizacji odpadów - zauważa komendant Dominik Gorynia.

Na prywatnym nagraniu twarzy nie było widać

Funkcjonariusze straży miejskiej natychmiast rozpoczęli działania, zmierzające do ustalenia tożsamości osoby odpowiedzialnej za pozostawienie odpadów w miejscu publicznym. 

- Czynności były nieco utrudnione - widoczny był samochód - srebrny Citroen. Cechą charakterystyczną był brak jednego kołpaka z przodu, po prawej stronie. Prowadziliśmy żmudne działania, dopytywaliśmy sąsiadów zgłaszającej incydent. Prowadziliśmy też bardzo długą i wnikliwą analizę monitoringu miejskiego. Ostatecznie doszliśmy do celu - wyjaśnia Dominik Gorynia, komendant Straży Miejskiej w Gostyniu.

reklama

Zatrzymany wziął winę na siebie

Głównie przez analizę zapisów z monitoringu miejskiego oraz weryfikacji zgromadzonych informacji funkcjonariusze straży miejskiej ustalili sprawcę wykroczenia. Okazał się nim 24-letni mieszkaniec gminy Zduny.

- Mężczyzna przyznał się, że podróżując Citroenem zaglądali na wystawki, przeszukiwali wystawione odpady, a to co uznali za przydatne, zabierali. Jeśli przy kolejnej posesji coś bardziej im się spodobało, gorszej jakości śmieci zostawiali, bardziej wartościowe zabierali. Mężczyzna w rozmowie z funkcjonariuszami nie ukrywał, że w Brzeziu pozostawili w workach elementy kuchennego umeblowania oraz telewizory, bo nie było już miejsca w samochodzie na kolejne wielkogabaryty - wyjaśnia Dominik Gorynia.

reklama

Mieszkaniec gminy Zduny podróżował z kolegą z gminy Gostyń, jednak winę wziął na siebie. Został ukarany mandatem w wysokości 500 zł za wykroczenie z art. 145 Kodeksu wykroczeń, dotyczące zaśmiecania miejsca publicznego.

Straż miejska nie odpuściła także w kwestii  zużytego sprzętu RTV pozostawionnego przy posesji.  Dlatego tez dodatkowo nałożono na mężczyznę mandat karny w wysokości 200 zł za naruszenie przepisów art. 34 Ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym.

Nie tylko mandat, ale też uprzątnięcie miejsca

Sprawca zamieszania został zobowiązany do uprzątnięcia pozostawionych odpadów.

Mężczyzna niezwłocznie wywiązał się z tego obowiązku, przywracając miejsce do właściwego stanu - mówi Dominik Gorynia.

Sprawa pokazuje, że pozostawianie odpadów w miejscach do tego nieprzeznaczonych nie pozostaje bez reakcji. Straż Miejska w Gostyniu konsekwentnie podejmuje działania wobec osób, które naruszają przepisy dotyczące utrzymania czystości i porządku w miejscach publicznych.

Zostawione śmieci to nie „niczyj problem”. Dzięki szybkiej reakcji oraz żmudnej pracy strażników, która - dzięki nagraniom z monitoringu - przyniosła pożądane efekty, sprawca został ustalony, ukarany, a miejsce uprzątnięte - podsumowuje akcję szef Straży Miejskiej w Gostyniu.

 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo