W sobotę Kania Gostyń kończyła serię sześciu październikowych spotkań. Dla zawodników trenera Grzegorza Wosiaka był to wymagający okres. Mecze październikowe dobrze układały się dla Kani, aż nie nie doszło do pojedynku z Polonią Golina. Po serii dwóch zwycięstw i dwóch remisów Kania uległa przed tygodniem Polonii 2 : 5.
W sobotę zespół z Gostynia zagrał z LKS-em Gołuchów. Przed tym pojedynkiem zespoły miały po osiemnaście punktów i zajmowały dziewiąte i dziesiąte miejsce w tabeli czwartej ligi.
Losy spotkania rozstrzygnęły się w drugiej połowie meczu. W 70. minucie Kania objęła prowadzenie z rzutu karnego, który sędzia podyktował za zagranie ręką zawodnika Gołuchowa. Pewnym egzekutorem jedenastki był Błażej Danielczak. Wynik meczu w 80. minucie na 2 : 0 ustalił Jędrzej Wosiak. Napastnik Kani wykorzystał dośrodkowanie Alana Jankowiaka z rzutu wolnego.
- Bardzo trudny mecz. Dużo walki fizycznej. Częste fazy przejściowe powodowały, że mecz toczony był w szybkim tempie. My mieliśmy swoje sytuacje, ale brakowało wykończenia. Wraz z upływem czasu osiągnęliśmy nieznaczną przewagę, którą udokumentowaliśmy golami. W końcówce przeciwnik się otworzył, lecz wynik nie uległ już zmianie. Zespół dobrze wytrzymał trudy spotkania i wywalczył trzy punkty – podsumował spotkanie trener Kani Gostyń Grzegorz Wosiak.
Po sobotnim zwycięstwie Kania awansowała na ósme miejsce w tabeli.
LKS Gołuchów – Kania Gostyń 0 : 2 (0 : 0)
0 : 1 – Błażej Danielczak – z rzutu karnego (70')
0 : 2 – Jędrzej Wosiak (80')
Kania: Mazurek – Dymarski, Krzyżostaniak, Stróżyński, Michalak, Tomaszewski (59' Wosiak), Danielczak, Nowak (86' Snuszka), Jankowiak (86' Jernaś), Harendarz (90' Pawlak), Borowiec (76' Kręgielczak)
Komentarze (0)