W sobotnie południe Kania Gostyń podejmowała Górnika Konin. Lepiej sezon rozpoczęli zawodnicy Grzegorza Wosiaka, którzy zremisowali w Śremie 2:2. Kania prowadziła w tym spotkaniu 2:0, więc odbiór tego remisu w Gostyniu nie jest do końca pozytywny. Falstart zaliczył natomiast Górnik, który przed własną publicznością przegrał z Polonią Golina 0:4.
Zmiany w składzie Kani. Napastnik bohaterem pierwszej połowy
W porównaniu do meczu z Wartą Śrem trener Grzegorz Wosiak dokonał dwóch zmian w wyjściowym składzie. Mecz z Górnikiem od pierwszej minuty zaczęli Dawid Przybylski i Błażej Danielczak, natomiast na ławkę powędrowali Alan Jankowiak i Jędrzej Wosiak. Trener Grzegorz Wosiak bez wątpienia trafił z wymianą napastnika, bo Dawid Przybyszewski trzy razy w pierwszej połowie trafił do bramki przeciwnika.
- Dawid dobrze wyglądał w tygodniu za treningach, a chcieliśmy też coś zmienić i postawić na napastnika, który przytrzymuje piłkę, bo wiedzieliśmy, co nas dzisiaj czeka. W pierwszej połowie to wszystko się sprawdziło – mówi Grzegorz Wosiak, trener Kani Gostyń.
Kania po pierwszej połowie prowadziła 3:0 i na stadionie tylko kibice Górnika Konin wierzyli, że coś ciekawego w tym meczu może się jeszcze wydarzyć.
Trener Górnika dokonał pięciu zmian w przerwie meczu
Po fatalnej pierwszej połowie odważnego ruchu w przerwie dokonał trener Górnika. Marcin Woźniak desygnował do gry pięciu nowych zawodników. Wprowadzenie zmienników, że świeżymi siłami okazało się „strzałem w dziesiątkę. W 55. minucie Kacper Przybylski dał się zaskoczyć strzałem z dystansu. Ta bramka dodała przyjezdnym skrzydeł. W 66. minucie goście złapali kontakt. Widmo straty punktów stało się całkiem realne, ale kibice Kani nie dopuszczali do siebie myśli, że podobnie jak przed tygodniem Kania nie wygra meczu.
W Śremie padł remis, a w Gostyniu doszło do rzeczy nieprawdopodobnej. W 73 i 75 minucie goście zdobyli kolejne gole i wyszli na prowadzenie, co po pierwszej połowie wydawało się niemożliwe. Trener Wosiak próbował w drugiej połowie ratować sytuację zmianami, ale podobnie jak przed tygodniem niewiele one wniosły. Kania Gostyń - Górnik Konin 3:4.
- Myślałem, że w piłce mnie już nic nie zaskoczy. Nie wiem, co mam powiedzieć. Jestem zdruzgotany. Nie zdarzyło mi się przegrać meczu, w którym wygrywałem 3:0. W pierwszej połowie wyglądaliśmy dobrze. Drugą połowę też zaczęliśmy nieźle. Mieliśmy kolejne sytuacje. Zaczęło się od błędu. Nie wiem, czy w tej sytuacji był faul. Zawodnik gości uderzył w samo okienko. No i później trzy gole ze stałych fragmentów gry. Nie mamy w zespole aż tak młodych chłopaków, żeby jedna bramka powodowała, że cały plan idzie na marne. Nie możemy reagować strachem, bo straciliśmy jedną bramkę – podsumował Grzegorz Wosiak.
Kania Gostyń – Górnik Konin 3:4 (3:0)
1:0 – Dawid Przybyszewski (25’)
2:0 – Dawid Przybyszewski (36’)
3:0 – Dawid Przybyszewski (42’)
3:1 - Hilder Andres Arboleda Marsiglia (53’)
3:2 – Jakub Matusiak (66’)
3:3 - Hilder Andres Arboleda Marsiglia (72’)
3:4 - Hilder Andres Arboleda Marsiglia (75’)
Kania: Przybylski – Dymarski, Krzyżostaniak, Golniewicz, Tomaszewski (66’ Wosiak), Nowak (63’Jankowiak), Michalak, Danielczak, Skrzypczak (80’ Snuszka), Przybyszewski (80’ Borowiec), Harendarz (87’ Stańczak)
Komentarze (0)