Po dwóch tygodniach do rywalizacji ligowej powrócili piłkarze pierwszej drużyny Kani Gostyń. Przed tygodniem Kania Gostyń miała zagrać na wyjeździe z Polonią Chodzież, ale ze względu na śmierć zawodnika pierwszej drużyny Oskara Kordusa pojedynek został przełożony na inny termin. Kania do rywalizacji sportowej wróciła meczem przed własną publicznością.
- To dla nas bardzo trudny czas, trudno się pozbierać po takiej stracie. Trudno się z tym pogodzić. Mecz z Piastem był dla wszystkich z dużym bagażem emocjonalnym – powiedział Grzegorz Wosiak, trener Kani Gostyń.
Numer trzy zastrzeżony w Kani Gostyń
Na mecz z Piastem Kobylnica zawodnicy Kani Gostyń wyszli w specjalnie przygotowanych koszulkach. Nie mogło zabraknąć hymnu kibiców Liverpoolu „You will never walk alone”. Ulubionym zespołem Oskara Kordusa była właśnie ta drużyna. Pierwszy gwizdek poprzedziła minuta ciszy. Przed spotkaniem z rąk Norberta Mazurka i Tomasza Jankowiaka rodzice zmarłego zawodnika Kani odebrali pamiątkowe zdjęcie oraz koszulkę Kani Gostyń z numerem 3, z którym na plecach grał Oskar Kordus. Decyzją klubu numer został zastrzeżony.
- Chcemy, aby ten numer na zawsze pozostał związany z Oskarem i przypominał o jego obecności w naszej niebiesko-białej rodzinie – uzasadnili działacze Kani Gostyń.
Kania Gostyń skarcona za niewykorzystane sytuacje
Pierwsi w sobotnim spotkaniu do sytuacji strzeleckiej doszli goście, ale to drużyna Grzegorza Wosiaka miała klarowniejsze sytuacje do zdobycia gola w pierwszej połowie. Piłka powinna znaleźć się w siatce Piasta Kobylnica po strzałach Jakuba Harendarza czy Alana Jankowiaka. Najlepszą okazję do zdobycia gola miał jednak Błażej Danielczak, który w 9. minucie wykonywał rzut karny. Bramkarz Piasta wyczuł intencje pomocnika Kani i obronił mocny strzał. Kania miała więcej sytuacji w pierwszej połowie, ale to goście schodzili na przerwę do szatni z korzystnym wynikiem. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Filip Morkowski pokonał Kacpra Przybylskiego.
Kania Gostyń wykorzystała grę w przewadze
Na początku drugiej połowy goście próbowali podwyższyć prowadzenie. Było blisko, ale dobrze interweniował Kacper Przybylski. Od 62. minuty Kania Gostyń grała z przewagą jednego zawodnika. Po faulu na Jędrzeju Wosiaku piłkarz Piasta ujrzał drugą żółtą kartę. Gospodarze nacierali i w 81. minucie doprowadzili do remisu. Po zagraniu Patryka Pawlaka gola na wagę jednego punktu zdobył Borys Borowiec. Kania Gostyń – Piast Kobylnica 1:1.
- W pierwszej połowie mieliśmy kilka okazji, które należało zamienić na bramki. Nie wykorzystaliśmy też rzutu karnego. Mogliśmy prowadzić, ale do szatni schodziliśmy z niekorzystnym wynikiem. Niewątpliwie w drugiej połowie pomogła nam czerwona kartka. Graliśmy jednego więcej, ale Kobylnica cofnęła się. Może bardzo dobrych sytuacji nie było, ale wywalczyliśmy kilka stałych fragmentów gry. Zdobyliśmy punkt i trzeba go szanować. Zmieniliśmy ustawienie i nasza gra wygląda lepiej. Przed nami dużo spotkań i trzeba szukać w nich punktów – podsumował trener Kani Gostyń.
Po sobotnich spotkaniach 10. kolejki czwartej ligi Kania Gostyń spadła na 12. miejsce. Drużyna Grzegorza Wosiaka wywalczyła dotąd jedenaście punktów.
Kania Gostyń – Piast Kobylnica 1:1 (0:1)
0:1 – (39')
1:1 – Borys Borowiec (81')
Kania: Przybylski – Dymarski, Krzyżostaniak, Stróżyński, Michalak, Jankowiak (78' Pawlak), Nowak, Danielczak (81' Jernaś), Stańczak (60' Borowiec), Wosiak (87' Kręgielczak), Harendarz
Komentarze (0)