Kania Gostyń w sobotę zagrała na wyjeździe z Kłosem Budzyń. Gospodarze meczu siódmej kolejki rozgrywają pierwszy sezon na boiskach czwartej ligi. Beniaminek w bieżących rozgrywkach radzi sobie ze zmiennym szczęściem. W pierwszych sześciu meczach odniósł jedno zwycięstwo. Dość niespodziewanie Kłos pokonał Polonię Golina. Po tym zaskakującym rozstrzygnięciu kibice beniaminka liczyli na historyczne zwycięstwo na swoim boisku.
Pierwsza połowa bez goli, Kania miała swoje okazje
W pierwszej połowie spotkania kibice goli nie zobaczyli, co nie znaczy, że sytuacji nie było. Dwukrotnie bramkarza Kłosa próbował pokonać Michał Skrzypczak. Przewrotką piłkę w bramce próbował umieścić Borys Borowiec. Zza pola karnego uderzał też Bartosz Michalak. Strzały zawodników Kani były niecelne, bądź dobrze interweniował golkiper miejscowych. W drugiej części gry Kania Gostyń przeprowadziła groźną akcję, ale golkiper Kłosa znów nie dał się zaskoczyć, choć sytuacja była naprawdę trudna.
Zabójcze kontry gospodarzy rozbiły Kanię Gostyń
Problemy Kani Gostyń w sobotnim meczu zaczęły się w 55. minucie. Po szybkiej akcji Wiktor Antoniewicz dokładnie przymierzył i Kacper Przybylski mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem. Kontry były skuteczną bronią miejscowej drużyny. Gospodarze w podobny sposób zdobyli jeszcze trzy gole i mogli cieszyć się z historycznego zwycięstwa w czwartej lidze przed własną publicznością.
Po siódmej kolejce Kania Gostyń z dziesięcioma punktami zajmuje ósme miejsce w tabeli czwartej ligi.
Kłos Budzyń – Kania Gostyń 4 : 0 (0 : 0)
1 : 0 - Wiktor Antoniewicz (55’)
2 : 0 - Dominik Bednasrki (79’)
3 : 0 - Wiktor Antoniewicz (82’)
4 : 0 - Dominik Bednarski (90+1’)
Kania: Przybylski – Dymarski, Krzyżostaniak (82’ Stróżyński), Kordus, Skrzypczak (58’ Golniewicz), Kręgielczak (85’ Jernaś), Michalak (78’ Snuszka), Nowak (65’ Wosiak), Jankowiak (72’ Stańczak), Tomaszewski (58’ Danielczak), Borowiec (65’ Harendarz)
Komentarze (0)