Reklama

Czy obecna sytuacja oznacza koniec rynku pracownika?

Opublikowano:
Autor: | Zdjęcie: Adobe Stock

Czy obecna sytuacja oznacza koniec rynku pracownika? - Zdjęcie główne

Powiat gostyński. - Obserwujemy rynek, ale na razie trudno coś długookresowo wywnioskować. Myślę, że wszystko będzie zależało od dwóch czynników: od liczby uchodźców, którzy trafią do Polski oraz od sytuacji gospodarczej naszego kraju: czy nastąpi jakiś regres, czy wszystko będzie się rozwijało? Bo na razie sytuacja bardzo dobrze wygląda. Rokrocznie robimy sprawozdanie z sytuacji naszych absolwentów szkół średnich i wyższych z ubiegłego roku. Nigdy nie było tak dobrze, jak do tej pory, że oni naprawdę w dużej części od razu podejmowali pracę. Tymczasem w przypadku bardzo dużego napływu osób uchodźców zwiększy się konkurencja i zarówno Polakowi, jak i Ukraińcowi tę pracę będzie trudno znaleźć. Sytuacja taka nie będzie korzystna dla nikogo. Bo te, ze oni szukają i będą szukali zatrudnienia nie podlega dyskusji. Uczestniczę w spotkaniach z nimi i mówią wprost, że chcą iść do pracy - mówi Justyna Krzyżostaniak, dyrektor PUP Gostyń | foto Adobe Stock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Praca Według ostatnich szacunków już ponad 2 mln uchodźców z Ukrainy trafiło na terytorium Polski. Ze swoich domów i mieszkań uciekły do nas głównie kobiety z dziećmi, gdyż mężczyźni w wieku produkcyjnym 18-65 muszą zostać i walczyć z rosyjskim agresorem. Już podczas napływu pierwszych obywateli Ukrainy zaczęto robić prognozy, jaki wpływ na naszą gospodarkę może mieć duża liczba osób przybyłych zza naszej wschodniej granicy? Ile jest w stanie wytrzymać polski rynek pracy, także ten w powiecie gostyńskim? – Naprawdę nie śmiem prorokować, czy sytuacja, w której obecnie jesteśmy, w której mamy rynek pracownika skończy się. Dopóki liczba uchodźców będzie zrównoważona może nam to przynieść same korzyści, gdyż miejsca praca, które obecnie pozostaje nieobsadzone zapełnią się. Ludzie będą pracowali, będzie większa produkcja w zakładach itd. Problemy mogą się zacząć, jeżeli uchodźców będzie właśnie dużo. Wpłynie to negatywnie zarówno na naszą sytuację, ale także obywateli Ukrainy. Przyjadą, nie będą mogli znaleźć zatrudnienia, zaczną wegetować - to nie byłoby dobre dla żadnej ze strony – komentuje Justyna Krzyżostaniak, dyrektor Powiatowego Urzędy Pracy.

DPS-y mają braki pracowników

Według ekonomistów obecnie na rynku brakuje około 2 mln rąk do pracy. Czyli właśnie tyle, ile uchodźców miało do nas przybyć przez 40 dni trwania wojny na Ukrainie. Ze statystyk PUP Gostyń wynika, że osoby, które uciekły przed wojna mogą znaleźć zatrudnienie przede wszystkim w sektorze produkcyjnym oraz szeroko rozumianej pomocy społecznej.

- Duże zakłady produkcyjne już zatrudniają obcokrajowców zza wschodniej granicy, ponadto docierały do nas informacje, ze pracodawcy sami mieli udawać się na polsko-ukraińską granicę, aby zabierać stamtąd uchodźców. Mamy również nadzieję, że na przykład w domach pomocy społecznej, gdzie cały czas brakuje osób do opieki, do różnych prac porządkowych, pomocniczych i nie mogliśmy znaleźć nikogo spośród naszych mieszkańców do takich prac, takie osoby mogłyby znaleźć zatrudnienie. W obecnej sytuacji widzimy wręcz szanse na zapełnienie tych wolnych miejsc pracy – mówi Justyna Krzyżostaniak.

W niektórych branżach język będzie stanowił barierę

Ponad w bazie gostyńskiego urzędu pracy zarejestrowały się osoby z wykształceniem medycznym, więc niewykluczone, że wkrótce i w Samodzielnym Publicznym Zespole Opieki Zdrowotnej w Gostyniu pojawia się specjaliści z Ukrainy.

Ponadto, ze względu na strukturę płci uchodźców, którzy do nas przybyli pracodawcy potrzebujący np. krawcowych do pracy zobaczyli swoją szansę. Również branża gastronomiczna - restauracyjna oraz sektor spożywczy mogą skorzystać na obecnej sytuacji. W tych ostatnich jednakże wstępna selekcja można nastąpić w związku z barierą językową.

- Jesteśmy też w kontakcie ze wszystkimi siedmioma urzędami miast i gmin, które mają się zadeklarować, czy chciałyby zatrudnić przy pomocy naszej refundacji osoby do prac porządkowych? – dodaje dyrektor PUP Gostyń. 

Kiedyś my „zabieraliśmy" prace, teraz „zabierają” nam?

Taki nagły napływ dużej liczby osób na rynek pracy rodzi obawy zatrudnionych w niektórych sektorach gospodarki. Przykładowo jeszcze przed wybuchem wojny w rolnictwie w powiecie gostyńskim pracowały obywatelki Ukrainy. Teraz, wśród naszych mieszkańców rodzi się obawa, ze mogą w całości „przejąć branżę”.

– W przypadku dajmy  na to prac polowych tutaj jest nam ciężko coś konkretnego powiedzieć, gdyż tego rodzaju ofert pracy raczej się do nas nie zgłasza. Ale każdy sam może stwierdzić na podstawie prostej analizy, że jeżeli tych osób do pracy będzie więcej, to będzie większa konkurencja, mogą spaść stawki godzinowe - tak się może zdarzyć – ocenia J. Krzyżostaniak.

Dyrektor PUP Gostyń daleka jest jednak od stwierdzenia, ze „Ukraińcy i Ukrainki zabiorą pracę Polakom”. Sytuacja zaczyna mocno przypominać tę, w której jeszcze kilkanaście lat temu znaleźli się nasi rodacy po otwarciu granic Unii Europejskiej, wyjeżdżający zagranicę i szukający pracy w Niemczech czy Wielkiej Brytanii. Wtedy mówiło się, ze to „Polacy zabiorą pracę Niemcom czy Anglikom”.

– Z tym, ze my wtedy wyjeżdżaliśmy na Zachód za lepszym życiem, za lepszą pracą, a ci ludzie uciekają przed wojną – to jest jedyna różnica. Natomiast nawet przed rozpoczęciem konfliktu rosyjsko-ukraińskiego pracownicy z Ukrainy znajdowali u nas zatrudnienie i nikomu to nie szkodziło. A wręcz przeciwnie w branży budowlanej, która przecież jest uważana za napędzającą calą gospodarkę, te osoby były bardzo potrzebne. Teraz ich ewentualny odpływ ze względu na chęć obrony ojczyzny mógłby stworzy lukę w nasze „budowlance” – dopowiada dyrektor PUP Gostyń.

Pracodawcy pytają o staże, uchodźcy o lekcje

Powiatowy Urząd Pracy w Gostyniu swoje działania związane także z przystosowywaniem uchodźców do realiów naszego rynku pracy realizują ze zwykłego limitu przeznaczonego na aktywizację zarejestrowanych osób bezrobotnych.

- Próbujemy wszystko pogodzić, aby nie tracili na tym nasi obywatele. Jednocześnie ma być uruchomiona rezerwa Ministerstwa Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej i wtedy środków mięlibyśmy więcej. Chcielibyśmy przykładowo zorganizować kurs nauki języka polskiego, gdyż o to też często pytają sami obywatele Ukrainy, którzy tutaj u nas przebywają. Natomiast pracodawców najczęściej interesuje skierowanie osoby na staż, bo wtedy nie ponoszą oni przez ten okres kosztów zatrudnienia oraz na prace interwencyjne. To jest około 1450 zł refundacji przez 5 miesięcy za zatrudnienie na pełen etat, na umowę o pracę – wyjaśnia Justyna Krzyżostaniak. 

Zapytaliśmy w pięciu dużych zakładach pracy na terenie powiatu gostyńskiego, jak wygląda sytuacja z zatrudnianiem uchodźców w tychże firmach? Odpowiedż otrzymaliśmy tylko od jednej z nich:

– Firma MANN+HUMMEL FT Poland nie rozważa obecnie dodatkowego zatrudnienia obywateli z Ukrainy, ponieważ zatrudniamy już ok. 100 osób z tego kraju. Ponadto wspieramy nasz zakład na Ukrainie, w tym poprzez relokację pracowników i ich rodzin do Polski, pomagając w ich zakwaterowaniu i pobycie na terenie naszego kraju – mówi Katarzyna Tarnowska z MANN+HUMMEL FT Poland. 

 

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy