reklama

Upał wystawił powożących i konie na ciężką próbę. Na szczęście na parkurze zwyciężyła technika i emocje

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Upał wystawił powożących i konie na ciężką próbę. Na szczęście na parkurze zwyciężyła technika i emocje - Zdjęcie główne
Autor: Bogdan Bujak
Zobacz
galerię
62
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KulturaEmocje, upał i techniczna trasa – tak w skrócie można podsumować niedzielne zawody w powożeniu zaprzęgami, które 21 czerwca 2026 roku przyciągnęły na stadion sportowy w Pępowie miłośników jeździectwa. Choć pogoda wystawiła zawodników i ich konie na ciężką próbę, na parkurze nie brakowało widowiskowych i bezbłędnych przejazdów.
reklama

Rywalizacja w Pępowie ma wieletnią tradycję. Tegoroczna edycja tylko potwierdziła, że cały team: powożący, luzak i koń muszą wykazać się ogromną precyzją, a o ostatecznym wyniku decydują ułamki sekund oraz bezbłędne pokonanie przeszkód.

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GRAFIKĄ - KLIKNIJ, żeby ZOBACZYĆ GALERIĘ

Co decydowało o zwycięstwie?

Na co zwracali uwagę sędziowie i gdzie kryły się największe pułapki techniczne? 

- Liczą się czas, "zrzutki", za które są punkty karne i dwie przeszkody na parkurze: górka i rów z wodą. W pierwszym przypadku sprawa jest raczej prosta z wariantem najazdu natomiast w części zręcznościowej koń, luzak i powożący muszą się wykazać zgraniem i umiejętnościami - tłumaczył sędzia przeszkodowy, Józef Śląski.

reklama

Czasami nawet luzak musiał zejść z zaprzęgu

Podczas niedzielnych zawodów okazało się, jednak, że niemniej problemów sprawiała zaprzęgom "prosta" wydawałoby się do pokonania przeszkoda wodna.

- Rów jest najbardziej zwodniczy. Konie wyłamują się, nie chcą przejść swobodnie. Stare, doświadczone sobie radzą, ale młodsze się boją, często wpadają w panikę - zdradzał Józef Śląski.

W niektórych przypadkach, aby pokonać przeszkodę konieczne było przeprowadzenie konia przez luzaka.

- A to już wiązało się z dodatkowymi punktami karnymi, gdyż luzak ma prawo być na bryczce, manewrować nią, balansować, ale nie może z niej zejść - podsumował sędzia przeszkodowy.

reklama

Sukces mimo afrykańskiego skwaru

W takich warunkach jako pierwszej parkur bezbłędnie i w wyznaczonym czasie udało się przejechać Magdalenie Fórmanowskiej z Chumiętek z luzakiem i trenerem Damianem Jakuboszczakiem.

Reprezentantka Weterynarii Pawlak, potwierdziła to, co myślało tego dnia wielu: największym przeciwnikiem na zawodach nie były przeszkody, ale panującą aura.

- Upał jest niesamowity, na szczęście konie dają radę, więc jeżeli jedzie się z głową, to jedzie się bardzo dobrze - mówiła na gorąco po przejeździe powożąca.

Choć dla zawodniczki, która przed dwoma tygodniami wygrała nagrodę za najbardziej zręczne pokonanie dużo bardziej wymagającej przeszkody wodnej na Rokosowo Horse Show pępowski rów nie powinien stanowić problemu - i tak też było, zawodniczka podeszła do tematu z pokorą godną mistrza:

reklama

- Woda zawsze stanowi problem, gdyż wystarczy inne odbicie światła w lustrze wody i koń może się spłoszyć. Ale dzisiaj nie było problemu, do tego fajny techniczny parkur dlatego super się jechało - mówiła M. Fórmanowska.

KLIKNIJ ZDJĘCIE, żeby PRZECZYTAĆ FOTOREPORTAŻ

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
logo