reklama

Tutaj tradycja połączyła pokolenia. Ręce w mące, uśmiechy na twarzy i niezapomniane chwile przy wspólnym stole

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: Ines Jakuszkowiak

Tutaj tradycja połączyła pokolenia. Ręce w mące, uśmiechy na twarzy i niezapomniane chwile przy wspólnym stole - Zdjęcie główne
Autor: I. Jakuszkowiek | Opis: W warsztatach w Kosowie udział wzięli przedstawiciele kilku pokoleń - od dzieci, po seniorów
Zobacz
galerię
39
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KulturaGwar rozmów, śmiech dzieci i ten jedyny w swoim rodzaju, rozchodzący się po całej okolicy zapach pieczonego ciasta drożdżowego. W świetlicy wiejskiej w Kosowie odbyły się wyjątkowe warsztaty kulinarne „Ręce w mące”. To nie była jednak zwykła nauka gotowania, ale prawdziwa lekcja integracji, tradycji i międzypokoleniowego dialogu, zorganizowana przez Fundację "Jak miło!", we współpracy z sołectwem Kosowo.
reklama

Kuchnia, która łączy

Warsztaty w Kosowie to część większego, niezwykle potrzebnego projektu pod nazwą „Międzypokoleniowa manufaktura”. Składa się on z czterech różnych spotkań: w Starym Gostyniu i Stężycy mieszkańcy piekli chleb pod hasłem „Bochen chleba”, w Osowie dzieci uczyły się szycia na maszynie podczas zajęć „Tańcowała igła z nitką”, a w Kosowie były drożdżowe rewolucje. Choć spotkania odbywają się w różnych świetlicach, organizatorzy podkreślają, że drzwi są otwarte dla każdego mieszkańca gminy Gostyń.

- Celem jest m. in. integracja lokalnej społeczności. Na wsiach najczęściej sprawdzają się warsztaty kulinarne, które są bardzo ważną częścią naszej kultury - tłumaczy Magdalena Koźmińska, założycielka i prezes Fundacji "Jak miło!" - Dwa lata temu, kiedy powstała fundacja, gmina Gostyń była pierwszą, która udzieliła nam dofinansowania i dzięki temu mogliśmy przeprowadzić 10. warsztatów z wypieku chleba. Cieszę się, że odbiór był tak pozytywny. Dzięki temu, wiemy, że idziemy we właściwym kierunku. Natomiast na jedne warsztaty przychodzi ok. 10 osób, a w samej gminie mieszka ponad 20 tys., więc sołtysi i społecznicy mają dużo pracy, a my chętnie im w tym pomożemy organizując różnego typu zajęcia - podkreśla.

reklama

Od historii wypieków po wełniane podkładki

Jak wyglądały warsztaty od kuchni? Organizatorzy musieli wykazać się sporym sprytem logistycznym, zwłaszcza że w zajęciach uczestniczyły dzieci.

- Przyjechaliśmy z gotowym ciastem drożdżowym. Ono już wyrastało. Wynika to z tego, że jeśli zrobilibyśmy ciasto na miejscu, to mielibyśmy "puste" 1,5 godziny podczas, których ciasto musiałoby wyrastać. To nie jest dobry pomysł na warsztaty, w których biorą udział dzieci. One nie są w stanie skupić się na takiej pracy przez 5 godz. Dzieci lubią mieć efekt szybko - zauważa z uśmiechem prezes fundacji.

Praca ruszyła pełną parą na kilku przygotowanych stanowiskach, a określenie „międzypokoleniowa” zyskało podczas warsztatów swój najpiękniejszy, dosłowny wymiar. Wzięła w nich bowiem udział niezwykła seniorka - 90-letnia mieszkanka Kosowa, która swoją obecnością i doświadczeniem połączyła najstarsze pokolenie z najmłodszym.

reklama

Obok niej przy stolikach pracowały m.in. dwie nastolatki planujące naukę w klasie cukierniczej, które z zachwytem uczyły się zaplatać chałkę z aż czterech pasm.

Uczestnicy najpierw wysłuchali opowieści o historii tradycyjnych wypieków - poznali sekrety m.in. wielkopolskich sznek z glancem, busłowych łap, krakowskich drożdżówek czy rogalików z różą. Następnie wszyscy zabrali się za wałkowanie, zaplatanie i nadziewanie. Ktoś obierał świeże truskawki, ktoś inny zagniatał słodką kruszonkę. Atmosfera była niezwykle domowa.

Kiedy pani sołtys, Dorota Duda, doglądała blach rumieniących się w dwóch świetlicowych piekarnikach, reszta grupy uczyła się wyplatać wełniane podkładki pod gorące naczynia. Na nudę nie było czasu.

Bez oceniania i w duchu życzliwości

reklama

Głównym celem projektu jest upowszechnianie tradycji narodowej i pielęgnowanie kultury, ale fundacja stawia przede wszystkim na relacje międzyludzkie.

- Praktycznie wszystkie warsztaty, które organizujemy w Fundacji "Jak miło!" są kierowane do osób, które są przede wszystkim zainteresowane udziałem. To dla nas ważne, żeby tworzyć miejsce, w którym ludzie czują się dobrze, nie są oceniani i mogą się od siebie wzajemnie uczyć. Wystarczy przyjść, być otwartym i miłym dla innych - podkreśla Magdalena Koźmińska.

Co przyniesie przyszłość?

Choć warsztaty cieszą się ogromnym powodzeniem, fundacja nie lubi stać w miejscu. Zapytana o kolejne edycje, pani Magdalena odpowiada z perspektywy doświadczonej społeczniczki:

- Głównym celem naszej fundacji jest m.in. edukacja, dbałość o tradycję oraz działania społeczne. Pisząc jakikolwiek wniosek, nigdy nie myślę, że będę go kontynuować. Raczej staram się zawsze wplatać nowe działania. Moje działania są przede wszystkim odpowiedzią na potrzeby mieszkańców. Cały czas staram się utrzymywać kontakt z sołtysami. Jedno jest pewne - warsztaty z tradycyjnego piekarnictwa na stałe wpisały się w serce fundacji i będą pojawiać się w kolejnych projektach.

reklama

Dla samej założycielki te spotkania mają też wymiar osobisty.

- Pochodzę z Gostynia i Wielkopolska ma specjalne miejsce w moim sercu. Zawsze chętnie tutaj wracam i jestem mile przyjmowana - podsumowuje Magdalena Koźmińska.

Patrząc na uśmiechy uczestników warsztatów w Kosowie - od tych najmłodszych, aż po dumne oczy 90-letniej seniorki - trudno mieć wątpliwości: mieszkańcy będą czekać na kolejne z niecierpliwością.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo