Pielgrzymka na Świętą Górę: Na koniu do Boga
Hodowcy koni, hobbyści, którzy z pasją zajmują się tymi zwierzętami niekiedy od wielu lat, a także zaprzęgi konne z regionu 6 czerwca 2026 roku przybyły na Świętą Górę, by modlić się i wspólnie spędzić czas w ogrodach klasztornych księży filipinów. Pielgrzymom przyświecało motto: "Na koniu do Boga. Stwórzmy braterski krąg z koniarzy serc i rąk".
- Rozmawiamy, wymieniamy się doświadczeniami, wspólnie spędzamy czas – mówili miłośnicy koni z Chwałkowa i Gostynia.
- Jesteśmy pod wrażeniem bazyliki i atmosfery. Bardzo nam się podoba - dodali ci, którzy w pielgrzymce uczestniczyli po raz pierwszy.
Tradycja Międzynarodowego Sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy
Oprócz nich na Świętą Górę zaprzęgami przyjechali także miłosnicy koni z innych regionów Polski – między innymi z Dolnego Śląska. Nic dziwnego, ponieważ pielgrzymki konne wyruszające do polskich sanktuariów maryjnych to coroczna tradycja Międzynarodowego Sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy. Odbywają się pod patronatem Ogólnopolskiego Duszpasterstwa Miłośników Koni, do którego należą kapłani z całej Polski oraz przedstawiciele środowisk jeździeckich, woźnice i hodowcy koni.
W tym roku do sanktuarium maryjnego na Świętej Górze koniarze przybyli po raz piąty.
- Spotkanie szczególne, bo miejsce szczególne. Dla was w takiej formie to już piąta pielgrzymka. I ten moment – popatrzmy na to, co robimy, na nasze zajęcia, także te codzienne, nie tylko związane z paradą, kiedy ludzie nas podziwiają, patrzą, kiedy z dumą możemy przejechać konno w dorożce, w bryczce. Ale patrzymy także na nasze zajęcia, które przez ludzi niezwiązanych z końmi, czasem nam uciekają – mówił kapłan koncelebrujący mszę świętą.
Dlaczego zostawiają wygodne miejsca i pielgrzymują?
Zaznaczył, że wydarzenie, w kórym uczestniczą przedstawiciele środowisk jeździeckich i hodowcy koni, ma szczególny charakter także dlatego, że zgodnie z kalendarzem liturgicznym katolicy celebrują oktawę Bożego Ciała. Wyjaśnił, też jakie jest powołanie ludzi Bożych, wspomniając przy tym koniarzy, którzy wyruszają na kilkudniowe pielgrzymki w dalekie miejsca.
- Dlaczego ruszamy w drogę? Dlaczego zostawiamy nasze wygodne miejsca, tak jak Abraham, zamożny człowiek, który opuścił swoje dostatnie życie i ruszył w drogę? Bo był przekonany, że tak trzeba, że takie jest nasze powołanie ludzi Bożych - że trzeba ruszyć w drogę pod sztandarem, na którym jest wasz pielgrzymkowy krzyż – mówił duchowny. - Ileż na nim jest karteczek z nazwami miejsc. Idziemy żeby pokazać naszą wiarę. Może ktoś, kto jest dalej od kościoła, kto od lat tam nie wchodził, zobaczy krzyż pielgrzymkowy i zada sobie pytanie, czy nie warto wrócić do tego co ten krzyż oznaczał – dodał.
Nawiązał również do listu świętego Pawła Apostoła do Tymoteusza, który – według biblistów – przewędrował około 20 000 kilometrów, także konno. Wspomniał o obrazie przedstawiającym świętego leżącego u stóp konia koło Damaszku, który traci wzrok.
- Bo jego pierwsze wędrowanie było w tym celu, aby prześladować chrześcijan. Kiedy spadł, dotknął ziemi, stracił wzrok, wtedy dopiero zobaczył to, co w życiu najważniejsze. Zrobił 20 000 kilometrów: nie tylko konno, nie tylko na nogach, na wielbłądzie, ale także przez morze – zaznaczył ksiądz podczas kazania.
Nawiązał do Listu św. Pawła do Tymoteusza
Nawiązując do słów św. Pawła w liście do Tymoteusza: "W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem", kapłan wyjaśnił, jakie mają znaczenie i zachęcił koniarzy do refleksji.
- Pomyślcie w ilu nie tylko pielgrzymkach, ale zawodach, paradach, konkursach wy uczestniczyliście z waszymi końmi. Są tu też hodowcy. Pokazywaliście z dumą nasze zwierzęta. "W dobrych zawodach wystąpiłem" - pisze święty Paweł. Oby i nasze zawody były dobre. I nie jest najważniejsze, które miejsce zdobyliśmy. Jakimi laurami zostały uhonorowane zwierzęta, nasze konie na takich czy innych pokazach. Tylko czy te zawody były dobre? Czy możemy, jak święty Paweł powiedzieć, że na końcu „wiary ustrzegłem”? – zastanawiał się ksiądz koncelebrujący mszę św. skierowaną do pasjonatów koni.
Po kazaniu, w modlitwie powszechnej Bogu polecono proboszcza parafii pw. Trójcy Świętej w Chwałkowie, który również podążał do sanktuarium maryjnego w V Pielgrzymce Konnej i Zaprzęgów Konnych. Jednak tam nie dojechał.
- Módlmy się za wszystkich, którzy ucierpieli w różnego rodzaju wypadkach, szczególnie módlmy się o zdrowie dla księdza Sławomira, aby dobry Bóg pospieszył z pomocą i sprawił, że otrzymają pełną pomoc medyczną – mówił kapłan przy ołtarzu.
Mieszkańcy Chwałkowa: Proboszcz miał być tutaj z nami
Proboszcz parafii w Chwałkowie podążając powozem do sanktuarium Marki Bożej Róży Duchownej na Świętej Górze uległ wypadkowi - koń, zaprzężony do pojazdu, wystraszył się przejeżdżającego obok ciągnika rolniczego. Proboszcz powoził. Został poważnie ranny po tym, jak wpadł pod bryczkę.
WIĘCEJ W ARTYKULE – KLIKNIJ W OBRAZEJ PONIŻEJ
- Ksiądz Sławek miał tutaj być z nami, ale nie dotarł. Jechał bryczką z pasażerkami. Na skrzyżowaniu w Bodzewie miał wypadek. Oby wszystko dobrze się skończyło – mówili zmartwieni mieszkańcy Chwałkowa.
Po uroczystej Eucharystii ks. Krzysztof Dorna wraz z innymi kapłanami poświęcił konie, udzielił błogosławieństwa ich właścicielom, wręczył też specjalne kotyliony i pamiątki. Na uczestników pielgrzymki konnej czekał też posiłek. Ciepłą zupę przygotowali druhowie z OSP w Godurowie. Na zakończenie pielgrzymki sympatycy i hodowcy koni wyruszyli powozami na paradę ulicami Gostynia.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.