Tak, jak zapowiadano niedziela, 23 sierpnia, upłynęła w pogorzelskiej gminie pod znakiem mnóstwa różnego rodzaju wydarzeń, które zaplanowano w dożynkowym programie. Tradycja smakiem pisana - to hasło, które od ubiegłego roku towarzyszy uroczytemu zakończeniu żniw, ktore odbywa się w Pogorzeli. W tym roku wydarzenie „smakowało”, jak śliwka, a to oznaczało, że uczestnicy gminnych dożynek mieli okazję spróbować śliwkowego ciasta. Natomiast starostami dożynkowymi byli Ernest Wawrów oraz Wiktoria Mielcarek – rolnicy, którzy swoją codzienną pracą, zaangażowaniem i przywiązaniem do ziemi reprezentują gminne środowisko rolnicze.
Uroczystość rozpoczęła się tradycyjnie - mszą św. dziękczynną za tegoroczne żniwa, w intencji rolników. Następnie korowód dożynkowy z kościoła pw. Michała Archanioła przeszedł na rynek. Duża scena przygotowana została dla artystów - lokalnych i zaproszonych do wspólnego świętowania.
Apele i potrzeby w przyśpiewkach
Pierwsi na scenie stanęli członkowie zespołu ludowego Głuchowianie. To oni przewodzili w obrzędzie dożynkowym, zadbali o ośpiewanie wieńca.
- Nasza Pogorzela to jest biedna gmina, bo żadnych tu fabryk i przemysłu ni ma. Niechaj władze nasze ruszą wreszcie głową i zrobia nam gmine bardziej przemysłową - śpiewająco apelowali do samorządowców Głuchowianie.
Kto dobrze się wsłuchał w przyśpiewki, które zabrzmiały na rynku, szybko się zorientował, że dowcipnie traktowały o potrzebach mieszkańców.
Drodzy nasi radni, pilnie nas słuchajcie i w swoich uchwałach wszystko uwzględniajcie - usłyszeli członkowie rady miejskiej.
Na jakie problemy wskazywali Głochowianie? Miedyz innymi na brak ścieżek rowerowych.
- Nie trzeba nam mostów, nie trzeba nam złota, ścieżka rowerowa, to nasza tęsknota. Niech urząd się stara, niech trochę się trudzi, pieniądze na ścieżki niech z unii wyłudzi - sygnalizowali członkowie zespołu ludowego.
Z rozrywkowym repertuarem wystąpiła też schola "Nutki św. Michała Archanioła" z Pogorzeli, pod tym względem popisał się też zespół śpiewaczy "Jawor".
Orkiestra polskiego radia z tancerzami
Na rynku odbył się też wyjątkowy koncert „Folkowo i salonowo”, realizowany przez Orkiestrę Kameralną Polskiego Radia Amadeus, pod dyrekcją Anny Duczmal-Mróz. Na przygotowanie tego punktu programu MGOK w Pogorzeli otrzymał dofinansowanie z urzędu marszałkowskiego, w ramach programu „Kultura w drodze”. Był to występ, w ktorym muzyka i taniec stały się opowieścią o emocjach, tradycji i kulturze.
Tytuł wydarzenia nawiązywał do różnorodnych form tańca – od eleganckich balów w pałacowych salach po żywiołowe zabawy w wiejskich chatach i remizach strażackich. Gorąco oklaskiwana przez publiczność była para taneczna, która zaprezentowała się w walcu do muzyki Wojciecha Kilara. Zabrzmiała też 'Sonata Księżycowa" Ludwiga van Beethovena oraz dźwięki rumuńskich tańców ludowych.
Mieszkańcy ze Śląska w wielkopolskiej Pogorzeli
W Wielkopolsce z solidną dawką śląskiego humoru, dobrej muzyki i świetnej zabawy wystapił "Wesoły Masorz" czyli Grzegorz Grzywocz z tancerkami. Zaprezentował wyjątkowe poczucie humoru, dzieki czemu szybko nawiązał bezpośredni kontakt z publicznością. Ten występ nie ograniczył się tylko do muzyki i pokazow tanecznych. Posypały się też żarty i anegdoty w gwarze śląskiej.
Traktory retro i nowoczesne maszyny rolnicze
Na rynku można było podziwiać zabytkowe traktory, a także współczesne maszyny i ciągniki rolnicze. Uciechę miały dzieci, kiedy mogły usiąść za kierownicą. Za to ich rodzice i dziadkowie z ciekawością oglądali każdy szczegół, rozmawiając z właścicielami pojazdów retro czy przedstawicielami producentów maszyn rolniczych. Znakomicie zabytkowe pojazdy (Zetor, Ursus i inne) zaprezentowały się w paradzie dookoła rynku, w jednym siedziała burmistrz Daria Wyzuj.
Ursus C-45 zwany bombajem, to legenda polskiego rolnictwa. Nic dziwnego, że 65-letni traktor ten prowadził paradę. Właściciel z Kobylina 20 minut wcześniej musiał przygotować pojazd przy użyciu dużej siły i z pomocą "żywego ognia". Warkot roznosił się na całe miasto.
Smakołyki na podsumowanie żniw
Dożynki to nie tylko tradycja, muzyka i wspólne świętowanie – to również smaki, ukryte w ciastach i innych potrawach, które najlepiej smakują właśnie podczas integracyjnych imprez - takie było założenie organizatorów, jeśli chodzi o niedzielne dożynki. Zadbano o swojskie jadło, różnorodne smaki, żeby tylko było pysznie. Każdy z mieszkańców oraz turystycznych gości mógł spróbować wypieków, które przygotowały koła gospodyń wiejskich.
Słodkim domowym ciastem pachniało przy stoisku KGW z Gumienic. Kiedy uśmiechnięte panie częstowały, nie sposób było obok przejść obojętnie.
Upiekłyśmy drożdżówkę ze śliwką, tartę ze śliwką. Panna cotta to była nasza ciastkowa, konkursowa propozycja. Zajęłyśmy 4 miejsce. Poza tym wystawiłyśmy maślankowy placek ze śliwką oraz rogaliki z powidłami własnej roboty. Każda z nas coś upiekła - zachęcała Nina Pawlicka, przewodnicząca KGW w Gumienicach.
Najmłodsi mieszkańcy też się nie nudzili
Na pogorzelskim rynku najmłodsi również znaleźli coś dla siebie.
Chcemy, żeby tegoroczne dożynki były czasem wspólnego świętowania – dla małych i dużych - zapowiadano wydarzenie.
Jedną z przygotowanych dla nich atrakcji była przejażdżka kucem i bryczką. Kreatywność przydała się podczas warsztatów decoupage - przystole własnoręcznie wykonywano wisiorki, breloki i broszki. Obok ratusza czekały też zamki dmuchane, które wyzwoliły mnóstwo dziecięcej energii.
Komentarze (0)