reklama

Pani burmistrz na traktorze, tancerze na scenie. Gminne dożynki o smaku śliwki - pyszne ciasto, tradycja, muzyka, taniec i śpiew

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Pani burmistrz na traktorze, tancerze na scenie. Gminne dożynki o smaku śliwki - pyszne ciasto, tradycja, muzyka, taniec i śpiew - Zdjęcie główne
Autor: Agata Fajczyk/fotomontaż Zbigniew Pacanowski
Zobacz
galerię
128
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KulturaPani burmistrz na traktorze? To nie żart! W Pogorzeli odbyły się gminne dożynki. Wydarzenie pod hasłem "Tradycja smakiem pisana", połączyły pyszne ciasta, tradycyjne obrzędy, muzykę, biesiadę i tańce. Kto chciał, mógł spróbować śliwkowych specjałów i podziwiać na wystawie zabytkowe traktory lub współczesne maszyny rolnicze. Parada, biesiada, tańce, muzyka - wydarzenie dostarczyło mnóstwo radości mieszkańcom i kulturalnym pogorzelskim turystom.
reklama

Tak, jak zapowiadano niedziela, 23 sierpnia, upłynęła w pogorzelskiej gminie pod znakiem mnóstwa różnego rodzaju wydarzeń, które zaplanowano w dożynkowym programie. Tradycja smakiem pisana - to hasło, które od ubiegłego roku towarzyszy uroczytemu zakończeniu żniw, ktore odbywa się w Pogorzeli. W tym roku wydarzenie „smakowało”, jak śliwka, a to oznaczało, że uczestnicy gminnych dożynek mieli okazję spróbować śliwkowego ciasta. Natomiast starostami dożynkowymi byli Ernest Wawrów oraz Wiktoria Mielcarek – rolnicy, którzy swoją codzienną pracą, zaangażowaniem i przywiązaniem do ziemi reprezentują gminne środowisko rolnicze.

Uroczystość rozpoczęła się tradycyjnie - mszą św. dziękczynną za tegoroczne żniwa, w intencji rolników. Następnie korowód  dożynkowy z kościoła pw. Michała Archanioła przeszedł na rynek. Duża scena przygotowana została dla artystów - lokalnych i zaproszonych do wspólnego świętowania.

reklama

Apele i potrzeby w przyśpiewkach

Pierwsi na scenie stanęli członkowie zespołu ludowego Głuchowianie. To oni przewodzili w obrzędzie dożynkowym, zadbali o ośpiewanie wieńca.

- Nasza Pogorzela to jest biedna gmina, bo żadnych tu fabryk i przemysłu ni ma. Niechaj władze nasze ruszą wreszcie głową i zrobia nam gmine bardziej przemysłową - śpiewająco apelowali do samorządowców Głuchowianie. 

Kto dobrze się wsłuchał w przyśpiewki, które zabrzmiały na rynku, szybko się zorientował, że dowcipnie traktowały o potrzebach mieszkańców.

Drodzy nasi radni, pilnie nas słuchajcie i w swoich uchwałach wszystko uwzględniajcie - usłyszeli członkowie rady miejskiej.

Na jakie problemy wskazywali Głochowianie? Miedyz innymi na brak ścieżek rowerowych.

reklama

- Nie trzeba nam mostów, nie trzeba nam złota, ścieżka rowerowa, to nasza tęsknota. Niech urząd się stara, niech trochę się trudzi, pieniądze na ścieżki niech z unii wyłudzi - sygnalizowali członkowie zespołu ludowego. 

Z rozrywkowym repertuarem wystąpiła też schola "Nutki św. Michała Archanioła" z Pogorzeli, pod tym względem popisał się też zespół śpiewaczy  "Jawor".

Orkiestra polskiego radia z tancerzami

Na rynku odbył się też wyjątkowy koncert „Folkowo i salonowo”, realizowany przez Orkiestrę Kameralną Polskiego Radia Amadeus, pod dyrekcją Anny Duczmal-Mróz. Na przygotowanie tego punktu programu MGOK w Pogorzeli otrzymał dofinansowanie z urzędu marszałkowskiego, w ramach programu „Kultura w drodze”. Był to występ, w ktorym muzyka i taniec stały się opowieścią o emocjach, tradycji i kulturze.

reklama

Tytuł wydarzenia nawiązywał do różnorodnych form tańca – od eleganckich balów w pałacowych salach po żywiołowe zabawy w wiejskich chatach i remizach strażackich. Gorąco oklaskiwana przez publiczność była para taneczna, która zaprezentowała się w walcu do muzyki Wojciecha Kilara. Zabrzmiała też 'Sonata Księżycowa" Ludwiga van Beethovena oraz dźwięki rumuńskich tańców ludowych.

Mieszkańcy ze Śląska w wielkopolskiej Pogorzeli

W Wielkopolsce z solidną dawką śląskiego humoru, dobrej muzyki i świetnej zabawy wystapił "Wesoły Masorz" czyli Grzegorz Grzywocz z tancerkami. Zaprezentował wyjątkowe poczucie humoru, dzieki czemu szybko nawiązał bezpośredni kontakt z publicznością. Ten występ nie ograniczył się tylko do muzyki i pokazow tanecznych. Posypały się też żarty i anegdoty w gwarze śląskiej. 

reklama

Traktory retro i nowoczesne maszyny rolnicze

Na rynku można było podziwiać zabytkowe traktory, a także współczesne maszyny i ciągniki rolnicze. Uciechę miały dzieci, kiedy mogły usiąść za kierownicą. Za to ich rodzice i dziadkowie z ciekawością oglądali każdy szczegół, rozmawiając z właścicielami pojazdów retro czy przedstawicielami producentów maszyn rolniczych. Znakomicie zabytkowe pojazdy (Zetor, Ursus i inne) zaprezentowały się w paradzie dookoła rynku, w jednym siedziała burmistrz Daria Wyzuj.

Ursus C-45 zwany bombajem, to legenda polskiego rolnictwa. Nic dziwnego, że 65-letni traktor ten prowadził paradę. Właściciel z Kobylina 20 minut wcześniej musiał przygotować pojazd przy użyciu dużej siły i z pomocą "żywego ognia". Warkot roznosił się na całe miasto.

Smakołyki na podsumowanie żniw

Dożynki to nie tylko tradycja, muzyka i wspólne świętowanie – to również smaki, ukryte w ciastach i innych potrawach, które najlepiej smakują właśnie podczas integracyjnych imprez - takie było założenie organizatorów, jeśli chodzi o niedzielne dożynki. Zadbano o swojskie jadło, różnorodne smaki, żeby tylko było pysznie. Każdy z mieszkańców oraz turystycznych gości mógł spróbować wypieków, które przygotowały koła gospodyń wiejskich.

Słodkim domowym ciastem pachniało przy stoisku KGW z Gumienic. Kiedy uśmiechnięte panie częstowały, nie sposób było obok przejść obojętnie.

Upiekłyśmy drożdżówkę ze śliwką, tartę ze śliwką. Panna cotta to była nasza ciastkowa, konkursowa propozycja. Zajęłyśmy 4 miejsce. Poza tym wystawiłyśmy maślankowy placek ze śliwką oraz rogaliki z powidłami własnej roboty. Każda z nas coś upiekła - zachęcała Nina Pawlicka, przewodnicząca KGW w Gumienicach. 

Najmłodsi mieszkańcy też się nie nudzili

Na pogorzelskim rynku najmłodsi również znaleźli coś dla siebie.

Chcemy, żeby tegoroczne dożynki były czasem wspólnego świętowania – dla małych i dużych - zapowiadano wydarzenie.

Jedną z przygotowanych dla nich atrakcji była przejażdżka kucem i bryczką. Kreatywność przydała się podczas warsztatów decoupage - przystole własnoręcznie wykonywano wisiorki, breloki i broszki. Obok ratusza czekały też zamki dmuchane, które wyzwoliły mnóstwo dziecięcej energii.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo