Poetycko-muzyczny początek gali
Sobota, 25 kwietnia 2026 roku była drugim dniem, w którym Gostyń świętował zacny jubileusz swojego kina. Gości zaproszono na wieczór, by wspólnie z gospodarzami mogli świętować 90. urodziny instytucji. Kiedy zasiedli wygodnie w fotelach w poetyckim nastroju powitała ich rozśpiewana para Justyna Juskowiak jako wokalistka i towarzyszący jej gitarzysta, Mariusz Ossowski, prezentując utwór „Małe kina” Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, w muzycznej aranżacji.
O, już się wieczór zaczyna!
Księżyc wyciąga ręce.
Najlepsze te małe kina
w rozterce i w udręce.
Kasjerka ma loki spadziste,
króluje w budce złocistej,
więc bierzesz bilet i wchodzisz
w ciemność, gdzie śpiewa film (...)
90 lat kina w Gostyniu
Klimat pierwszej części kulturalnego przyjęcia w ogóle był poetycki, pełen wspomnień, nieco tajemniczy. I miło było w czerwone fotele się wtulić "i nic nie mówić, tylko trwać" - mnóstwo atrakcji przygotowali gospodarze. W ten sposób skutecznie zadbali o to, żeby goście się nie nudzili. Przemówienia, filmy nawiązujące do historii obiektu i architektury urozmaicono występami wokalnymi Justyny Juskowiak.
- Spotykamy się dziś w miejscu, w którym od 90. lat gasną światła i zaczynają się rzeczy ważne, ale dzisiaj zaczniemy od rzeczy jeszcze ważniejszych, bo od spotkania, bo zanim zacznie się film, to musi pojawić się widz, a jak tak patrzę na was, to mamy pretensje jak na całkiem niezłym seansie. Spotykamy się, by świętować 90 lat kina w Gostyniu. Miejsca, które widziało, które widziało więcej historii niż niejeden podręcznik i więcej emocji niż niejeden serial - powitał wszystkich przyjaciół kina dyrektor Tomasz Barton, dyrektor GOK Hutnik, który zarządza jubileuszową instytucją.
Ale na początku łatwo nie było. Gości poddano testowi - gospodarze „na rozgrzewkę” przygotowali quiz - sprawdzian z wiedzy o gostyńskim kinie i filmowej. Pytano, kto był gościem kina podczas jubileuszu 80-lecia, o dokładny adres kina, o markę projektora, z którego dla widzów wyświetlane są filmy.
Z mieszkańcami, którzy skorzystali z zaproszenia, Tomasz Barton, gospodarz zarządzający kinem podzielił się tym, co sądzi o gostyńskim kinie. Opowiedział , jak to się stało, że mamy w mieście swoje, które liczy już 90 lat. Rozpoczął od anegdoty z czasów II wojny światowej.
- Prezydent Stanów Zjednoczonych Franklin Delano Roosevelt rozmawiał ze swoimi doradcami na temat tego, jak budować silne społeczeństwo i pojawiają tam się bardzo różne argumenty: silna armia, przemowy, polityka, jakieś mobilizacje poprzez programy socjalne. I Roosevelt podobno podczas tej narady rzucił hasło „nie doceniacie kina”. I coś w tym jest, bo kino bardziej niż niejedno przemówienie potrafi pokazać ludziom kim są, jakie wartości wyznają i potrafi przypomnieć, że moc jest z nami. Tak naprawdę kino robi też coś znacznie ważniejszego, bo po prostu łączy ludzi, a w dzisiejszym świecie, doskonale wiecie, że jest o to bardzo trudno - powiedział Tomasz Barton.
Historia obiektu
Przypomniał, że kiedy pojawiła się myśl o budowie obiektu, w którym obecnie znajduje się kino, w 1934 roku Polska była bardzo młodym, kilkunastoletnim państwem.
- Bardzo mądrze pomyśleli, bo jeżeli zaczynamy się ogarniać na tym świecie, to wiemy, że musimy pomyśleć o kulturze, o miejscu, gdzie ludzie będą się spotykać, będą się jednoczyć - mówił Tomasz Barton.
Działano dość szybko. Budowę obiektu rozpoczęto w maju 1935 r. w bardzo trudnym momencie, kiedy Polska żegnała Józefa Piłsudskiego, swojego przywódcę. Pierwotne plany były takie, żeby nowy budynek przeznaczyć na Dom Społeczny im. Józefa Piłsudskiego.
- Już wtedy było wiadomo, że ten budynek będzie miał bardzo duże znaczenie, a w 1936 roku przyszło kino, wyświetlono pierwszy film. I ten budynek stał się kulturalnym centrum powiatu gostyńskiego. Zaczęły tutaj ciągnąć prawdziwe tłumy - opowiadał dyrektor GOK Hutnik.
Goście, którzy zasiadali przed ekranem w sali kinowej obejrzeli film (niejeden), w którym ujęto również historyczne wątki, związane z II wojną światową, ukazujące niełatwe losy instytucji, gdyż wówczas kino było maszynką propagandową. W budynku odbywały się sądowe procesy pokazowe, na których „podpisano wyrok” na członków podziemia niepodległościowego.
- Ważne, żeby o tym pamiętać, bo to kino tak jak Polska przechodziła te niesprawiedliwe, nieoczywiste losy - podkreślił Tomasz Barton.
4 kwietnia odbył się pierwszy seans koprodukcji brytyjsko-niemiecko francuskiej. Z tego, co mówi historia, był to seans nieudany. W jednym z filmów goście urodzinowi mogli zobaczyć także ogłoszenia promujące gostyńskie kino w latach 30. XX w.
Architektem, który zaprojektował budynek był Lucjan Michałowski. Kino w ciągu 90 lat przyjmowało różne nazwy: Słoneczne, Odrodzenia (przez krótki czas), Kino Nysa. W 1991 roku wróciło pod opiekę samorządu i Gostyńskiego Ośrodka Kultury Hutnik. Gmina nie oszczędzała funduszy na rozwój instytucji, w tym na remonty, modernizacje, cyfryzację urządzeń.
- Po prostu zadbaliśmy o to, żeby historia miała ciąg dalszy, a w 2005 roku mieszkańcy nadali temu kinu nazwę „Pod kopułą” . To jest kolejny dowód na to, że to kino to nie jest kino instytucji, tylko to jest kino każdego z nas, kino mieszkańców Gostynia - stwierdził Tomasz Barton. - To nadal jest ważne miejsce. To miejsce skupia uwagę ludzi i to miejsce wciąż jest przestrzenią, w której dzieją się rzeczy istotne. Najczęściej po prostu oglądamy tutaj firmy i tego będziemy się trzymać - dodał.
Premiera plakatu i życzenia
Burmistrz Jerzy Kulak zauważył, że kino to nie tylko budynek i ekran. To przede wszystkim ludzie
- Przez 90 lat przez te sale przewinęły się tysiące widzów. Były tu emocje, śmiech, wzruszenia. Czasem cisza, która często mówi więcej niż słowa. I choć zmieniały się czasy, technologia repertuar - jedno pozostawało niezmienne - to miejsce zawsze było dla ludzi i dzięki nim. Bo kino nie istnieje bez widza. Ale me istnieje też bez tych, którzy codziennie dbają o to,żeby mogło działać: pracowników, organizatorów, wszystkich, którzy od lat tworzą to miejsce - zauważył włodarz gminy Gostyń.
Jubileusz potraktował, jako coś więcej niż rocznicę. Przez cały czas trwania gali można było zauważyć z jednej strony sceny tajemniczą sztalugę malarską z zasłoniętym obrazem w domyśle. Burmistrz w trakcie przemówienia zdradził, że w ważnym dla społeczności kinowej dniu premierę będzie miał drugi z serii gostyńskich plakatów.
- Wyjątkowy, bo opowiada właśnie o tym miejscu, o jego historii i pamięci. O dawnej nazwie, o filmowym świecie, w którym wszystko jest możliwe - opowiadał Jerzy Kulak.
Następnie pierwszy egzemplarz plakatu nr 2 (pierwszy z Góra Zamkową) przekazał na ręce dyrektora Bartona. Plakat był też doskonałym prezentem dla pozostałych pracowników kina, w podziękowaniu za budowanie magicznego miejsca, jakim jest kino. Plakaty otrzymali: Justyna Majewska, Agnieszka Jackowiak, Piotr Balczyński, Stefan Walczewski - były kinooperator, a także Justyna Juskowiak, były dyrektor GOK Hutnik - Lechosław Majchrzak.
- Życzę wszystkim, żeby to kino było nadal miejscem spotkań, emocji i wspólnych przeżyć. Żeby kolejne lata dopisywały do tej historii następne piękne sceny - skierował życzenia do pracowników.
Dyrektor i pracownicy otrzymywali kwiaty i życzenia od dyrektorów instytucji kulturalno-oświatowych, a także od władz powiatu gostyńskiego.
- Perła naszego miasta niech dalej świeci blaskiem, a jednocześnie niech w tym miejscu niech tworzy się kultura przez duże "K". Gratuluję i życzę wszystkiego dobrego - powiedział wicestarosta Michał Listwoń.
Komentarze (0)