Reklama

Kongo o Poranku – tydzień z głowy

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: Adobe Stock/fotomontaż M. Mostowy

Kongo o Poranku – tydzień z głowy - Zdjęcie główne

foto Adobe Stock/fotomontaż M. Mostowy

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Kultura Ja przepraszam, że mnie nie było dwa tygodnie, ale ja mam zwolnienie od doktora Paj-Chi-Wo, tego od Pana Kleksa oraz usprawiedliwienie od siostry Ratchet. Tak. Tej z „Lotu nad kukułczym gniazdem”. Musiałem poukładać sobie kilka spraw w głowie. Na przykład przytłaczającą świadomość bezlitosnej wojny. Nie miałem pojęcia czym ma być KoP w dobie okrucieństwa, żałoby, tragedii, bohaterskich zrywów. KoP to przecież przebrzydły i opasły satyr, który rozgląda się za darmową ambrozją, a w kudłatym łbie wyłącznie mu szajby marsza grają. KoP lubi się powymądrzać, dodać coś od siebie, wetknąć kij w mrowisko, ale natura wyposażyła go też we współczucie, świadomość i zdolność pojmowania rzeczywistości w sposób abstrakcyjny. Jak się zachować? Dalej pisać, o tym, kto ma urodziny i co się wydarzyło w czwartek pięć wieków temu, a Amerykanie celebrują głupkowate święto? Jak to połączyć z płynącymi informacjami z tak bliska? Słyszałem kiedyś, że każda wojna w telewizji nas nie dotyczy, bo nie dzieje się tutaj. I to zazwyczaj smutna prawda, ale tym razem jest inaczej. Jeżeli ktoś ma rodzinę na Podkarpaciu, to wie, że słyszeli odgłosy bombardowania w Jaworowie, zaledwie 20 km od granicy polskiej. Ofiary tej wojny gościmy w naszych domach. Ta wojna jest tu. Przyszła do nas opłotkami i nas dotyka. Nagle przypomniał mi się Roberto Benigni i jego 3 słowa w tytule filmu: „Życie jest piękne”. Bo jest. Usłyszałem małą Amelkę jak śpiewa w schronie „Mam tę moc”, zobaczyłem rapera w mundurze jak śpiewa o czerwonej kalinie, wysłuchałem koncertu skrzypcowego ze schronu nagranego telefonem podczas nalotu, ujrzałem Romów zaprzęgających rosyjski czołg do traktora i pomyślałem sobie… Do licha! Mamy 28 kwietnia. Poniedziałek. Od wczoraj mamy wiosnę i śpimy o godzinę krócej. Tydzień sam się nie zrobi, a to jest Kongo o Poranku. Lecimy!

Reklama

Jaka pogoda w Gostyniu? Jaka pogoda w Kijowie?

Poniedziałek, 28 marca: W Gostyniu prawie bezchmurnie i 12 stopni ciepła, odczujemy zaś co najmniej 9 stopni Celsjusza. Wiatr w porywach osiągnie do 75 km/h, ciśnienie wyniesie 1041 hektopaskale, a biomet będzie korzystny. W Kijowie zaś pochmurno i 11 stopni Celsjusza.

Wtorek, 29 marca: u nas ma popadać, ale nie wiele, około 0,1 mm spadnie w ciągu 12h, a 90% nieba zachmurzy się. Na termometrach będzie około 7 stopni Celsjusza, a odczujemy zaledwie 1 stopień. Wiatr w porywach do 75 km/h, ciśnienie wyciśnie 1008 hektopaskale, a biomet będzie tym razem niekorzystny. Spokojnie. W środę też. Za to w Kijowie jeszcze chłodniej. Zaledwie 8 stopni Celsjusza i zachmurzenie bez zmian.

Środa, 30 marca: oj deszcze ze śniegiem. Serio. Tak mam tu napisane. Na wskaźnikach 4 stopnie Celsjusza, choć na skórze poczujemy -1 stopień. Wiatr w porywach osiągnie do 50 km/h, ciśnienie zaś wyniesie 1009 hektopaskale. Biomet – już wiemy. A w Kijowie? To samo. Deszcz ze śniegiem, choć nieco cieplej, bo 8 stopni.

Czwartek, 31 marca: nie będzie już padać nic, ale zachmurzenie się utrzyma. Poczujemy 4 stopnie, choć na podziałce nieco więcej, bo 7 stopni Celsjusza. Wiatr słabszy, w porywach do 25 km/h, ciśnienie wyniesie 1013 hektopaskale, a biomet na ten dzień okaże się korzystny. Zajrzyjmy do Kijowa: wciąż deszcz ze śniegiem, a na termometrze 9 stopni. Kijowianie poczują 2 stopnie.

Piątek,1  kwietnia: ma sobie popadać. Poczujemy -1 stopień Celsjusza, choć termometry pokażą 5 stopni. Wiatr w porywach osiągnie do 80 km/h, a ciśnienie 1003 hektopaskale. Biomet pozostanie już niekorzystny do końca tygodnia. W Kijowie zaś opady przelotne. Kijowianie niechaj pamiętają o parasolu. Natomiast będą mieli cieplej, bo aż 10 stopni Celsjusza. Poczują 3 stopnie.

Sobota, 2 kwietnia i Niedziela, 3 kwietnia: Dziś i jutro deszcz ze śniegiem u nas. Odczujemy od 1 stopnia Celsjusza w sobotę do -1 stopnia Celsjusza w niedzielę. Wiatr w porywach osiągnie 50 km/h i będzie słabł do 40 km/h w niedzielę, a ciśnienie wyniesie kolejno 1012 i 1020 hektopaskale. W Kijowie zaś może i pochmurno ale bez deszczu i śniegu. Na termometrach kijowskich wskazania dobiją do 9 stopni Celsjusza, choć Kijowanie odczują do 2 stopni.

Do kogo w Gostyniu na imieniny w tym tygodniu?

Poniedziałek, 28 marca: Aniela, Jan, Aleksander, Doroteusz, Gedeon, Guntram, Ingbert, Joanna, Kastor, Krzesisław, Krzysław, Malachiasz, Malkolm, Pryskus, Renata, Rogacjusz, Rogat

Wtorek, 29 marca: Eustachy, Stefan, Bertold, Cyryl, Eustacjusz, Eustazja, Eustazjusz, Eustazy, Ludolf, Ludolfina, Marek, Satur, Satura, Teodor, Wiktoryn

Środa, 30 marca: Amadeusz, Mamertyn, Amadea, Amelia, Aniela, Częstobor, Dobromier, Jan, Joachim, Kwiryn, Kwiryna, Leonard, Litobor, Mamertyna, Piotr, Zozym

Czwartek, 31 marca: Balbina, Beniamin, Kornelia, Achacjusz, Achacy, Amos, Bonawentura, Dobromiera, Dobromira, Gwido, Gwidon, Joanna, Myślidar, Nela

Piątek,1  kwietnia: Grażyna, Hugon, Zbigniew, Celzjusz, Chionia, Florentyn, Hugo, Irena, Jakubina, Katarzyna, Makary, Miłość, Tomasz, Tomisław, Wenancjusz, Wenanty

Sobota, 2 kwietnia: Franciszek, Urban, Wiktor, Aaron, Laurencja, Leopold, Leopolda, Maria, Miłobąd, Samosąd, Teodozja

Niedziela, 3 kwietnia: Ryszard, Sykstus, Antoni, Benedykt, Cieszygor, Eutychia, Gandolf, Gandulf, Izbygniew, Izbygniewa, Jakub, Jan, Józef, Nicetas, Pankracy, Winicjusz

Co ze Słońcem? O której wstaje i zachodzi?

W poniedziałek Słońce brzaśnie w naszej szerokości geograficznej o 05.42, natomiast wstanie o 06:17. Ten Wschód w Kijowie nastąpi o 06:41. Po tym wschodzie u nas śniadanko, kanapeczka z twarożkiem i szczypiorkiem. Uwaga, nie popijać napojami gazowanymi, bo to się źle skończy. Następnie przyjdzie wystąpić zenitowi o 12:40 w Gostyniu, a kto przegapi to w Kijowie o 13:02. Na obiadek wiadomo! Pomidorowa! Po obiadku ciasteczko. Proponuję z owocem i galaretką, bo lubię. Byle bez śmietany, bo mi trójglicerydy potem skaczą. Po tym ciasteczku, gdy już będziemy smarować kanapeczkę masełkiem na kolację i taplać saszetkę z herbatą w kubeczku, przyjdzie nam być mimowolnym świadkiem zachodu Słońca o 19:04. Zmierzch nadejdzie o 19:39. Od brzasku do zmierzchu dzień potrwa 13 godzin i 21 minut. Natomiast w niedzielę 3 kwietnia już 14 godzin i 21 minut. Oj dzieje się. Dobre idzie.

Co świętujemy? Co się wydarzyło? Nietypowe święta i kartka z kalendarza.

Poniedziałek, 28 marca:

Z okazji Dnia Chwastów zaleca się wyrwać z wątłymi korzeniami putinozalię krzywogębą. Chwasta po wyrwaniu nie składować na kompoście. Należy bezzwłocznie spalić.

Międzynarodowy Dzień Bez kłamstwa – w ramach obchodów odbędzie się konferencja międzynarodowa. Członkowie konferencji będą ćwiczyć odpowiedzi na pytanie, czy przestali już płacić Putinowi za gaz, ropę i węgiel. Miała też brać udział w konferencji Rosja, ale w ramach obchodów, pożyczyła od Romów traktor z pługiem i zaorała się sama.

Tego dnia w 1611 roku rozpoczęło się oblężenie Kremla moskiewskiego przez wojsko polskie po zwycięskiej bitwie pod Kłuszynem. Wojna polsko-rosyjska trwała od 1609 do 1618 roku i nie była jedyną wojną, na której żeśmy się zdenerwowali na Rosjan i poszliśmy im się wtrącać w sprawy państwa. Ta była druga. Pod Kłuszynem natomiast starliśmy się z moskalami i wbrew marudzeniu Szwedów i samych Rosjan odnieśliśmy spektakularne zwycięstwo, po którym dowodzący hetman polny koronny Stanisław Zółkiewski bijąc armię moskiewską dowodzoną przez kniazia Dymitra Szujskiego, wspieraną przez Szwedów, poszedł na Kreml. Tam dogadał się z bojarami (szlachcicami ruskimi), żeby go wpuścili do miasta. W zamian obiecał im pomóc usunąć nielubianego Dymitra II i oddać im ziemie pograniczne. Bojarzy uznali królewicza Władysława (syna króla Zygmunta III Wazy) w roli cara, choć zażądali żeby koronacja odbyła się w obrządku prawosławnym. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że to, że Zygmunt III Waza nic o tym nie wiedział, a sam bił się pod Smoleńskiem w tej samej sprawie. Też chciał być carem w osłabionej Rosji. Wkrótce Moskwianie się zdenerwowali na panoszącą się w mieście ekipę Żółkiewskiego i go z Moskwy wyrzucili. A było tak blisko… mogliśmy mieć polskiego króla na tronie rosyjskim… ech panie Żółkiewski… tak dobrze Panu szło…

Wtorek, 29 marca:

W PRLu obchodzono tego dnia hucznie Dzień Metalowca. Również 29 marca od całkiem niedawna obchodzimy Dzień Polskiej Bielizny, z czego do Rosji możemy ewentualnie wysyłać stal i ołów poprzez Ukrainę. Bielizny szkoda, na wypadek gdyby rosyjskie wojsko miało  się na polu bitwy ze strachu…

Środa, 30 marca:

Z okazji Światowego Dnia Choroby Afektywnej Dwubiegunowej życzę wielu przywódcom światowym, w tym przede wszystkim Władimirowi Putinowi, wykonania gruntownych badań, silnych leków i szybkiego powrotu do zdrowia. Ta brzydka złośliwość z mojej strony w obliczu wydarzeń w Ukrainie, jest nie na miejscu ze względu na przytłaczającą chorobę. Psychozy, manie, fobie, depresje. Okropne choroby i nie powinny być przedmiotem żartu. Jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że prezydent Federacji Rosyjskiej musiał zapaść na jedną z odmian. Człowiek zdrowy na umyśle nie każe bombardować szpitali z dziećmi i strzelać do cywili.

Czwartek, 31 marca:

Światowy Dzień Backupu – kto kiedyś stracił wszystkie maile, zdjęcia z wakacji, pracę magisterską ten dzisiaj wie, że należy zawsze na urządzeniu wykonać kopię zapasową i nigdy nie wykonywać operacji na oryginale. Jeśli wykonujemy kopię zapasową naszej strony internetowej na serwerze, pamiętajmy nie wykonywać operacji na żywym organizmie, czyli na działającej właśnie kopii strony. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy wbrew naszym pobożnym życzeniom, jesteśmy rzeczywiście wystawieni na szereg ataków rosyjskich służb cybernetycznych. Być może naszą stroną służby rosyjskie się nie interesują, ale wiele podmiotów samorządowych, które warto unieszkodliwić takim służbom posiada swoje strony na serwerach współdzielonych z naszymi stronami. Nikt nie będzie starał się unieszkodliwić jednej strony, skoro można całą serwerownię.

Obchodzimy także Międzynarodowy Dzień Widoczności Osób Transpłciowych i tu chciałbym odpowiedzieć wszystkim cwaniaczkom pytającym o chłopaków w rurkach i co zrobią w czasie wojny. Szanowni Panowie znający się na wszystkim, a zwłaszcza na bohaterstwie wojennym. Panowie w rurkach w Kijowie i Mariupolu noszą karabin, biegają pod ostrzałem z amunicją i zatrzymują okupanta wyłącznie po bardzo wstępnym i szybkim przeszkoleniu. Nie było dla nich nawet kamizelek, a hełmy musieli sobie sami zdobyć. Także tego... proponuję dobrze pogryźć i popić, jeśli samo nie przejdzie.

Piątek, 1 kwietnia:

 Z okazji Prima Aprilis chciałbym przekazać prezydentowi Federacji Rosyjskiej, że jego specjalna akcja militarna mająca na celu oswobodzenie Ukrainy z rąk rzekomych faszystów została zakończona sukcesem i może śmiało wyjść z ukrycia. Jest bowiem zaproszony na wielki raut do Hagi, który odbędzie się przy ulicy Oude Waalsdorperweg numer 10. Strój wieczorowy oczywiście obowiązuje – piżamka w paski i własna szczoteczka do zębów.

Ponadto mamy dziś piękne święto, Międzynarodowy Dzień Ptaków. Warto spojrzeć w górę. Ptaszory właśnie wracają, inne lecą dalej i zatrzymują się tutaj. Mamy właśnie teraz szanse na niesamowite obserwacje. Święto ustanowiono w 1906 roku, gdy ratyfikowano Konwencję o Ochronie Ptaków Pożytecznych dla Rolnictwa z 19 marca 1902 roku, a polska dołączyła do tej konwencji 18 lutego 1932 roku. Na świecie obchody koordynuje BirdLife International. W Polsce partnerem tej organizacji jest Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, mające także silne przedstawicielstwo na ziemi gostyńskiej.

Sobota, 2 kwietnia:

Międzynarodowy Dzień Walki na Poduszki – ja nie podpuszczam, ale wojska rosyjskie i ukraińskie mogłyby wziąć pod uwagę… Taką bitwę przeprowadzono w Groningen w Holandii, gdzie w 2005 roku starło się 2997 osób. Natomiast w lipcu naprzeciw siebie stanęło razem 6261 walecznych poduszkowców. Było to w USA w Saint Paul. Na polu walki znalazł się między innymi aktor Stephen Baldwin.

Niedziela, 3 kwietnia:

Tydzień Kończymy Dniem Tęczy. „Find a Rainbow” przypada na 3 kwietnia i jest po prostu fajnym dniem miłośników kolorowej wstęgi na niebie pojawiąjącej się burzy. Serio. To piękne zjawisko meteorologiczne.

I to by było na tyle.

 

O MNIE. Dlaczego Kongo mnie zwą, nikt nie wie. Z zawodu Nikt Ważny. Są świadkowie zeznający, że uciekłem Shakespearowi ze sztuki. Aparycją najbliżej mi do Satyra. Pragnieniem i mocną głową również. Kudłaty i rogaty łeb, może wadzić o ego. Czytać zatem roztropnie, acz z dystansem koniecznie, gdyż patos zabija powoli.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy