W niedzielę, 30 listopada, w gostyńskim ośrodku kultury zrobiło się zamieszanie. Przed południem pojawiła się tam ekipa z Fundacji Edukacyjnej ADJ z Leszna - lektorki oraz osoby współpracujące, żeby w sali widowiskowej zorganizować próbę generalną przed przedstawieniem pt. „Mikołajkowy Galimatias”. W rolach głównych wystąpiły właśnie nauczycielki ADJ Kursy Językowe. W spektaklu gościnnie na scenie zaprezentowali się Bartek Smektała - polski żużlowiec, który swoją żużlową karierę zaczynał w barwach Unii Leszno oraz aktor Krzysztof Dziuba (współtwórca poznańskiego kabaretu).
Po południu na widowni pojawiła się duża grupa dzieci z rodzicami.
- Szczerze mówiąc, jak się drzwi otworzyły, to miałam wrażenie, że się paczka M&M'sów wysypała. Tych dzieci było po prostu tak dużo - przyznała Anna Kaczor, prezes zarządu Fundacji Edukacyjnej ADJ z Leszna.
I dobrze, że wpadli do Hutnika. Publiczność w trakcie przedstawienia była bardzo pomocna, okazała się prawą ręką detektywa, poszukującego zaginionego brodatego Mikołaja. Mali widzowie pomogli przygotować portret pamięciowy poszukiwanego "świętego".
Kiedy już był gotowy, detektyw rozpoczął poszukiwania, przeprowadzając wywiad środowiskowy z najbliższymi Świętego Mikołaja. Rozmawiał z żoną Merry Christmas, z elfami, reniferem. Wezwał na scenę nawet pana Kleksa (w tej roli Tomasz Barton - dyrektor GOK Hutnik). Zeznania przesłuchiwanych nie przynosiły rezultatu, z każdym dniem zbliżały się święta, było coraz mniej czasu, więc detektyw zwrócił się o pomoc do publiczności. Bardzo chciał zakończyć swoją misję powodzeniem i odnaleźć Świętego Mikołaja, ponieważ obawiał się, że dzieci (oraz ich rodzice) z okazji świąt Bożego Narodzenia nie znajdą pod choinką prezentów (lista była bardzo długa) i będą smutne. A święta to przecież czas na radość, uśmiechy i zabawę.
Zastępca burmistrza Grzegorz Skorupski, oglądający spektakl doradził, żeby każda osoba z publiczności zajrzała pod krzesło, na którym siedzi. Niektórzy w tym miejscu znaleźli litery, a te ostatecznie ułożyły się w nazwę miejscowości "Gostyń". Pojawiła się nadzieja, że właśnie w tym mieście przebywa Święty Mikołaj. To był dobry trop. Do sali widowiskowej wszedł dlugo poszukiwany brodaty gość, a dzieci klaskały i krzyczały z radości - PATRZ FILM PONIŻEJ.
Wydarzenie w GOK Hutnik to nie tylko spektakl dla dzieci. Była to charytatywna impreza, podczas której każdy mógł zostać Świętym Mikołajem. Prowadzono zbiórkę dla dwóch instytucji, zajmujących się osobami z niepełnosprawnością: dla ŚDS w Gostyniu oraz dla ośrodka pomocy im. Piotrusia Pana w Lesznie. Impreza była bezpłatna, jednak zainteresowani przedstawieniem mogli przynieść prezent dla podopiecznych tych instytucji. Na plakatach zapowiadających ogłaszano, że potrzebne są kredki, plastelina, farby, kleje, papier kolorowy, a także artykuły biurowe lub drobne artykuły gospodarstwa domowego. Poza tym chemia, środki czystości.
Jesteśmy bardzo dumnie, dlatego że wszystkie osoby, które brały udział w tym projekcie, zdecydowały się na to, że będzie ta akcja charytatywna - od gości, którzy byli widzami całego spektaklu, po te osoby, które również grały na scenie. One poświęciły na to swoją wolną niedzielę. Aż ciężko uwierzyć, że to była jedna próba i zagraliśmy to improwizując. Scenariusz to były spisane pomysły, natomiast reszta to był trochę taki freestyle. Mam nadzieję, że nie było widać, że jesteśmy takimi amatorami. Mam nadzieję, że świetnie się bawiliśmy. A cel był taki, żeby przede wszystkim pomóc drugiemu człowiekowi - powiedziała prezes fundacji Anna Kaczor.
W przygotowanie charytatywnej imprezy włączyły się także instytucje z Gostynia - ośrodek kultury Hutnik (dyrektor dał się namówić również na krótki epizod na scenie). Spektakl wokalnymi występami urozmaiciły uczestniczki studia wokalnego Justyny Juskowiak, śpiewając znane świąteczno-zimowe hity.
Podopieczni instytucji, którym dedykowana była akcja "Mikołajkowy Galimatias" również oglądali przedstawienie. I mogli zobaczyć, co dobrego robią dla nich akorzy, organizatorzy i mieszkańcy, którzy chcą pomagać od serca.
Takie ośrodki zawsze mają duże potrzeby i cieszą się z każdej rzeczy. Podopieczni w ogóle bardzo byli tym zaszczyceni. Byliśmy dumni, że siedzieli na widowni i mogli zobaczyć, co dla nich dobrego się dzieje - stwierdziła prezes Fundacji Edukacyjnej ADJ.
Mieszkańcy Gostynia i okolic są chętni do pomocy, poza tym okazali się bardzo hojni, dlatego też kartony przygotowane w holu na tego rodzaju dary błyskawicznie się zapełniły - były już pełne 20 minut przed rozpoczęciem przedstawienia.
- Dziękujemy, że tutaj przyszliście, że zobaczyliście ten wspaniały spektakl. I pomogliście, bo pomagamy, przynosząc dary dla podopiecznych środowiskowego domu w Gostyniu i ośrodka w Lesznie, opiekującymi sie nieosobami niepełnosprawnymi. Dziękujemy za fantastyczną zabawę - mówiła prowadząca imprezę.
Małych widzów oraz ich opiekunów zatrzymała jeszcze w sali widowiskowej. Wszyscy bohaterowie bajki o zaginionym świętym Mikołaju zatańczyli na scenie. Później odnaleziony brodaty pan, w charakterystycznej czerwonej czapce, pozował do zdjęć z dziećmi.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.