Duzi i mali artyści na scenie z okazji imienin Małgorzaty
Zbliża się 20 lipca – imieniny Małgorzaty, która patronuje parafii w Gostyniu. Świętowanie w farze rozpoczęto w wigilię odpustu - w sobotę, 18 lipca, w ogrodach proboszczowskich. Na plenerową imprezę zaproszono nie tylko parafian, ale pozostałych mieszkańców Gostynia. Tak, jak dawniej bywało, społeczność z całej okolicy zgromadziła się przy kościele. Za plebanią, na zielonym terenie powstała scena, na której wystąpiły dzieci z Ochronki Sióstr Służebniczek. Były też stoiska z jedzeniem, napojami. Przy domu katechetycznym stanęły dmuchańce – frajda dla najmłodszych.
Tegoroczny Dzień z Małgorzatą, organizowany przez parafię farną zgromadził dużą liczbę uczestników. Oferowano rodzinną atmosferę i szeroką gamę repertuaru, którzy przedstawili na scenie artyści – duzi i mali.
reklama
Proboszcz śpiewał ułańską piosenkę
Z oferty spędzenia sobotniego popołudnia i wieczoru korzystały całe rodziny, które przyprowadziły znajomych. Podczas tegorocznej imprezy organizatorzy zaskoczyli uczestników nowymi pomysłami. Publiczność podziwiała występy wokalno-muzyczne Duszpasterstwa Młodzieży Źródło. Artystów wspierał ks. Grzegorz Robaczyk, proboszcz gostyńskiej fary. Przez dwa lata pełnił służbę w Wojsku Polskim, ma stopień podporucznika. Ubrany w mundur wojskowy zaśpiewał piosenkę ułańską „Przybyli ułani pod okienko”.
W ogrodach za plebanią zabrzmiały też instrumenty dęte, kiedy zaprezentowała się Orkiestra Mayera. Artystyczną część zamknęła zabawa taneczna z zespołem Mały Dzwon. Dla dzieci przygotowano warsztaty z kredkami.
reklama
Organizatorzy nie zapomnieli o czymś dla „ciała” – można było napić się kawy w kawiarence „U plebana” i zjeść dania z ogniska.
Fara powitała gości
Historyczny wątek związany był z najstarszym kościołem w Gostyniu. Zwiedzanie gostyńskiej fary nie było nowym punktem programu Dnia z Małgorzatą, ale w tym roku zorganizowano nocne odwiedziny w świątyni, w której celowo nie włączano oświetlenia. Zainteresowanych wpuszczano co 20 minut. Efekty zmienionej formuły poznawania historii zabytkowego kościoła, w otoczeniu punktowego światła, odczuła ostatnia grupa zwiedzających, po zapadnięciu zmroku.
- Od ponad 700 lat stoję tutaj, w sercu Gostynia i patrzę, i widzę, i słucham. Słyszę pierwszy płacz dzieci, ostatnie pożegnanie modlitwy szeptane w ciszy i dzwony, niosące nadzieję, łzy radości, ciężkie westchnienia. Widziałam zmieniające się pokolenia, bogatych i ubogich, czas pokoju i czas lęków. A choć świat wokół stale się zmienia, jak trwam – powitała gości gostyńska fara.
reklama
Pasjonaci historii świątyni i jej „skarbów” wysłuchali opowieści, oglądając opisywane perełki prezbiterium w blasku punktowego światła. Kulminacyjnym punktem programu był pokaz Teatru Ognia Infernal.
Komentarze (0)