Zosia Karbowiak wokalistka, kompozytorka i producentka, jest nazywana królową dobrej energii mediów społecznościowych. Sama pisze teksty, gra na wielu instrumentach oraz aranżuje utwory, tworząc z serca i pasji. Od wielu lat koncertując w Polsce i za granicą, inspiruje tysiące ludzi. Jej utwory, takie jak „Pełnia barw”, „Bo kochać trzeba tak” czy „Śpiewać będę”, stały się viralami w social mediach.
Zosia Karbowiak swą muzyczną energią, niezwykłym głosem, a także pogodnym usposobieniem i przywiązaniem do najbliższych zaimponowała publiczności programu,,Must Be The Music" w 2025 roku. Dzięki głosom widzów zdobyła ,,dziką kartę" i awansowała do półfinału programu. Muzyczna historia Zosi na tym się nie zakończyła.
Na Świętej Górze występując z mężem i córką zaczarowała publiczność
Spotkanie z artystką sceniczną w ogrodach księży filipinów również było wyjątkowe. Podczas koncertu na Świętej Górze porwała publiczność, która usłyszała m.in. autorską ,,Pełnię barw".
- Jestem stara dusza. Uwielbiam muzykę z lat 70. i 80. nie zamierzam tego zmieniać. W takich klimatach uwielbiam też pisać piosenki - zwróciła się do publiczności Zosia, zapowiadając utwór "Moje serce będzie biło".
Wokalistka zaśpiewała także covery znanych piosenek, jak „Pogoda ducha” czy „Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał”. Ponieważ regularnie prezentuje nowe utwory, w ogrodach księży filipinów wybrzmiała też jej najnowsze dzieło „Jawa". Na scenie towarzyszyła jej córka, na perkusji zagrał mąż. Po występie Zosia chętnie rozmawiała z oczarowanymi pogodą ducha wokalistki fanami, pozowała do zdjęć i rozdawała autografy.
Długie improwizacje instrumentalne i gitarowe solówki to w stylu kapeli
- Legenda polskiej muzyki, zespół, którego utwory od pokoleń towarzyszą Polakom, zapisując się na stałe w historii rodzinnego rocka - w ten sposób Joanna Jakubiak i Sebastian Nowak, prowadzący uroczystość, zapowiedzieli gwiazdę dożynkowego wieczoru.
Zespół rockowy Budka Suflera został przywitany oklaskami publiczności. Rozpoczęło się w stylu kapeli - dłuższą improwizacją i popisem instrumentalnym, głównie na gitarach. Następnie przed mikrofonem stanął Robert Żarczyński i zabrzmiały piosenki "Nie wierz nigdy kobiecie" oraz "Za ostatni grosz" - przeboje z lat 80. XX w. wykonywane wówczas przez wokalistę Romualda Czystawa. W dalszej części koncertu okazało się, że kapela sprawiła fanom niespodziankę.
Troje wokalistów, jeden zespół
Na scenie w ogrodzie za świętogóską bazyliką kapela, która od wielu dekad pozostaje jedną z najważniejszych w historii polskiej muzyki, wystąpiła z trojgiem wokalistów.
Robert Żarczyński, związany z grupą od 2019 roku, zagorzałym fanom, w dalszej części koncertu przypomniał sztandarowe utwory, które wykonywał wcześniej między innymi Felicjan Andrzejczak. Ale tę słynną balladę rockową "Jolka, Jolka, pamiętasz" dla publiczności zaśpiewał Jacek Kawalec, który od kilku lat współpracuje z "Budką". Nie była to jedyna piosenka w jego wykonaniu. Zaśpiewał także "Memu miastu na do widzenia" czy "Sen o dolinie" z 1974 roku.
Na scenie błyszczała też perełka i odkrycie zespołu - Irena Michalska. Wokalistkę poznał Mietek Jurecki, basista zespołu, podczas festiwalu imienia Jonasza Kofty. Był pod wrażeniem występu Ireny, zauroczony wręcz jej głosem i ... teraz jest ona częścią kapeli. Nietrudno było zauważyć, że świetnie bawi się wykonując w nowej aranżacji utwory, które z Budką Suflera śpiewała niegdyś stojąca dziś twardo na scenie muzycznej wokalistka - Urszula.
Najmłodsza w zespole, obyta już ze sceną, robiła to z pasją, a w piosenkach "Kalkomania" czy "Luz-blues w niebie same dziury" pokazała jak ogromny ma potencjał wokalny. Publiczność usłyszała też najnowsze przeboje, chociażby "Ptaki na mych rękach". Wykonania Ireny Michalskiej zostały z uznaniem przyjęte przez publiczność i były nagradzane gorącymi brawami. Troje wokalistów stanęło razem przy mikrofonach w piosence "Bal wszystkich świętych".
Komentarze (0)