Nieodłącznym elementem kojarzącym się z zimą, zarówno dla zamieszkujących w mieście, jak i na wsi, jest górka pokryta śniegiem i nieodzowne sanki. Doskonałą zabawą dla wszystkich jest zawsze zjeżdżanie z górki, a w ciągu kilkudziesięciu lat sprzęt niezbędny do tej zabawy również się zmienił.
Póki co tegoroczna zima zapewniła nam warunki do zabaw na śniegu. Na górkę w Brzeziu przyjeżdżają całe rodziny. Na korzystanie z pola podczas zabawy - jak informują rodzice - właściciel dał pozwolenie. Rekordowy czas pobytu dzisiaj? Podobno 3,5 godziny. Mama, która na górkę zawitała przed południem, nie mogła przekonać dzieci, ktore świetnie się bawiły, żeby poszły z nią chociaż na obiad do domu.
Są rodziny, które tamtejszą górkę odwiedzały już wielokrotnie - przyjeżdżają na miniparking zaopatrzeni w gorące napoje w termosach i prowiant, który ma dodać energii nie tylko dzieciom. Tak właśnie, jak myślicie - na sankach zjeżdżają też rodzice - najczęściej z najmłodszymi dziećmi między kolanami, ale są też tacy, którzy wsiadają na sprzęt sami. Zgadnijcie, kto najgłośniej krzyczy podczas jazdy? Tatusiowie. Domyślacie się dlaczego.
- Tylko niech pani nie pisze, gdzie parkujemy samochody, bo za chwilę miejsca tu zabraknie - powiedział przyciszonym głosem jeden z mieszkańców Gostynia, który właśnie przybył na miejsce z całą rodziną.
Są też inne miejsca w mieście do zjeżdżania na sankach. W pobliżu góry "dzierżawionej" na czas zabawy od rolnika z Brzezia, znajduje się osiedle Konstytucji Trzeciego Maja, Słoneczne - za blokami też gwarno, słychać wesołe okrzyki dzieci. Góra Zamkowa? Kiedy pytam o nią dzieci (które już wypróbowały to miejsce w centrum miasta, jako zjeżdżalnię), machają ręką z grymasem.
- Góra Zamkowa? Za niska, za krótka trasa, nie można się rozpędzić - mówią, a rodzice przytakują.
W Brzeziu to dopiero jest jazda. A góra rzeczywiście stroma i z muldami. Najeżdżając na nie łatwo można "wypaść z toru". Dlatego trzeba zjeżdżać z głową, nie dewastując ogrodzenia posesji, która mieści się obok. Dzieciom miejsce bardzo przypadło do gustu. Zabawy trwały do zmroku. Patrząc na sprzęt wykorzystywany do zimowych harców - sanki odchodzą do lamusa. Teraz zjeżdża się na ślizgach, jabłkach, sankach narciarskich. Byli też kreatywni "zwodnicy", którzy z górki "pruli" na dużym kawałku kartonu. I niekoniecznie na siedząco.
Fajnie tu jest, szybko się zjeżdża. Mamy ślizgi, moim zdaniem są lepsze od sanek. Są lekkie i można je wziąć do ręki, kiedy wdrapujemy się na górkę. W sam raz dla mojej młodszej siostry. Na sankach jechałem dawno temu. Dzisiaj na ślizgu, jadąc z górki rozpędziłem się bardzo mocno, była frajda! - przyznał dziesięcioletni Oskar, który na „śnieżną zjeżdżalnię” wybrał się z rodzicami i siostrą.
Zimowa aura, ze śniegiem i mrozem w Gostyniu to dla Oskara nowość, chociaż w górach śnieg go nie dziwi. Chętnie jeździ tam na narty z rodziną. Być może dlatego właśnie zna różne techniki hamowania, co bardzo się przydaje, kiedy ślizg pędzi po śniegu.
[AKTUALIZACJA godz. 21.00]
Wiadomość z ostatniej chwili dotarła do nas przez media społecznościowe.
Niestety, skończyło się Eldorado, gdyż właściciel zostawił informacje - "zakaz zjazdów" - napisał jeden z internautów na profilu społecznościowym.
Inna czytelniczka zauważa:
Nic dziwnego skoro to teren prywatny, a nie potrafili [ korzystający z pola - przyp. red.] dostosować się do ostrzeżenia. Właściciel posesji z pełną kulturą odniósł się, że nie ma nic przeciwko zjazdom ale ludzie mieli to robić bez niszczenia mienia typu rozwalania jego ogrodzenia. Nie dostosowali się to zabronił, ma do tego pełne prawo.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.